- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 5304
32-letnia kobieta w ciąży zmarła podczas reanimacji. Nyski szpital oskarża o tragedię pogotowie, a to odpowiada: to szukanie kozła ofiarnego. Sprawa jest już w prokuraturze.
Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez dyspozytora pogotowia ratunkowego w Opolu złożył w poniedziałek po południu dyrektor nyskiego ZOZ dr Norbert Krajczy. - Zdarzenie badał nasz szpitalny zespół do spraw zdarzeń negatywnych i taką decyzję podjęliśmy - mówi dyrektor.
W karetce nie było lekarza
Do tragedii doszło pod koniec stycznia. - Karetka nie zdążyła dowieźć na czas 32-letniej kobiety w 26. tygodniu ciąży. Pacjentka zmarła podczas reanimacji w karetce przed nyskim szpitalem - mówi dr Krajczy.
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 3774
W pożarze białostockiego Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii, gdzie zagrożeni byli podopieczni i personel placówki, z ogniem ponad 12 godzin walczyło blisko 90 strażaków. Z jednostki przy Transportowej wyjechało sześciu - połowa pijanych. Zostali odsunięci od akcji, teraz grozi im wydalenie ze służby.
W weekend - z piątku na sobotę - miał miejsce jeden z poważniejszych pożarów w ostatnich latach w Białymstoku. Przy ul. Letniej na Starosielcach w ogniu stanął internat Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii. Z drewnianego, dwupiętrowego budynku od ognia uciekała młodzież i ich opiekunowie, wybijając okna jeszcze przed przyjazdem strażaków. W sumie zagrożonych było kilkanaście osób. Drewniany budynek gaszono prawie 12 godzin, straty oszacowano na około 900 tys. zł. Ale niestety są też straty moralne - na honorze strażaków.
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 3001
NFZ zapłaci za każdego pacjenta, nawet jeśli brakuje na leczenie chorych na raka. W Łódzkiem dwie prywatne kardiologie od roku działają bez kontraktu z Funduszem. I mają się dobrze
Oddziały kardiologii inwazyjnej zajmują się głównie ratowaniem zawałowców. Szybko przeprowadzony zabieg pozwala choremu uniknąć konsekwencji zawału, bo po udrożnieniu zatkanych naczyń wieńcowych krew dociera do serca i nie dochodzi do martwicy mięśnia.
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 3005
O godz. 18 osoba głucha wzywa karetkę, wysyłając faks. Pogotowie odpowiada po 12 godzinach, że ambulans już jedzie. Powód? Wiadomość została wysłana na numer sekretariatu, a tam już nikt nie pracował.
Pogotowie do głuchego jedzie 12 godzin - z tak zatytułowanym listem do redakcji zwrócił się pan Przemysław Dąbrowski, nauczyciel w ośrodku dla niesłyszących w Sławnie i działacz w kole terenowym Polskiego Związku Głuchych Słupsku.
W liście opisał, jak 24 stycznia, około godz. 18 jego koleżanka, osoba niesłysząca od dzieciństwa, której choroba uniemożliwia komunikację telefoniczną z osobami słyszącymi, próbowała wezwać pogotowie do swojego przyjaciela, który tak jak ona jest osobą niesłyszącą.
Słupszczanin relacjonuje w liście, że przyjaciel jego znajomej źle się poczuł. Miał wysoką gorączkę i dreszcze. Do tego jest po zawale. Zaniepokojona kobieta pogotowie ratunkowe wezwała, wysyłając faks.
W liście czytamy, że wiadomość dotarła do adresata. Nadawca otrzymał potwierdzenie nadania faksu, ale pogotowie się nie pojawiło. Następnego dnia wcześnie rano mężczyzna pojechał do lekarza pierwszego kontaktu. Kiedy nie było go już w domu, odezwało się pogotowie. Faks u niesłyszącej kobiety wydrukował wiadomość, że karetka zostanie wysłana. Ta natychmiast odpisała, prosząc, aby ją odwołać.
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 3035
W ubiegłym tygodniu karetka do zdarzenia w Szczecinku znowu musiała pędzić na sygnale z… Barwic, bo miejscowe ekipy ratowników były zajęte. Takich sytuacji nie sposób uniknąć, ale dochodzi do nich znacznie częściej niż gdy dyspozytor pogotowia był na miejscu
W miniony poniedziałek na ulicy Wyszyńskiego w Szczecinku zasłabł starszy mężczyzna. Na miejsce szybko dotarli strażacy i policjanci, ale ratownicy dopiero po dłuższej chwili. Dwie karetki, które stacjonują w Szczecinku były bowiem w tym czasie wysłane do innych zdarzeń. Na pomoc śpieszyła więc karetka z odległych o 30 kilometrów Barwic. Na szczęście tym razem wszystko skończyło się szczęśliwie, starszy pan doszedł do siebie jeszcze przed przyjazdem ratowników. Ale nie potrzeba wielkiej wyobraźni, aby przewidzieć scenariusz z gorszym zakończeniem.
Więcej: gk24.pl
