Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
ImageAdam Szeląg - polski ginekolog pracujący w Malmoe - został ponownie uznany przez pacjentki za najlepszego lekarza Szwecji. Tytuł ten Polak otrzymał po raz pierwszy w 2010 roku.

Konkurs co roku jest organizowany przez największy szwedzki portal internetowy dla pacjentów Doktorsguiden.se. Ranking powstaje na podstawie ocen i opinii internautów wystawianych pracownikom służby zdrowia.

Jedna ze Szwedek głosująca na doktora Szeląga napisała w komentarzu, że "jest najlepszym lekarzem nie tylko w Szwecji, ale na całym świecie", inna kobieta doceniła polskiego lekarza za to, że "potrafi wysłuchać i wyjaśnić wątpliwości".

Adam Szeląg bardzo cieszy się z ponownego zwycięstwa. - Tytuł najlepszego lekarza przyjmuję jako wyraz uznania nie tylko dla mojej pracy, ale wyraz sympatii dla całej Polonii i Polaków - komentuje. Ma nadzieję, że jego sukces przyczyni się do poprawy wizerunku polskiej ochrony zdrowia, ponieważ ostatnio szwedzkie media opisywały szeroko dwa przypadki nieudanych operacji szwedzkich pacjentek w Polsce.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

ImageSzpitale Specjalistyczny im. Śniadeckiego w Nowym Sączu oraz powiatowy w Lęborku otrzymają ok. 3,5 mln zł dofinansowania unijnego na przebudowę i budowę lądowisk dla helikopterów. Szpital w Nowym Sączu otrzyma –ponad 2 mln zł, w Lęborku – 1,5 mln zł.

Inwestycja w lądowisko łączy się z rozbudową i dostosowaniem do standardów unijnych szpitalnych oddziałów ratunkowych. W Lęborku inwestycję w SOR oszacowano na 5 mln zł. Polegać będzie zarówno na rozbudowie, jak i doposażeniu. Projekt jest także dofinansowywany ze środków unijnych. Szpital w Lęborku prowadzi oddziały : wewnętrzny i kardiologii, położniczy, patologii ciąży i ginekologiczny, chirurgii ogólnej, pediatrii, chirurgii urazowo-ortopedycznej, psychiatryczny, neonatologiczny i stację dializ oraz szpitalny oddział ratunkowy. Placówka leczy średnio ok 27 tys. pacjentów rocznie bez stacji dializ. Kontrakt placówki z Narodowym Funduszem Zdrowia na 2011 rok wynosi 39,8 mln zł, w tym na leczenie szpitalne jest przeznaczone – 31 mln zł.
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

ImageNFZ opublikował zarządzenie prezesa Funduszu w sprawie określenia warunków zawierania i realizacji umów w rodzaju ratownictwo medyczne.

Zarządzenie określa postępowanie w sprawie zawarcia umowy o udzielanie świadczeń ratownictwa medycznego z dysponentami zespołów ratownictwa medycznego, z wyłączeniem lotniczych zespołów ratownictwa medycznego.

Określone są również warunki wymagane od świadczeniodawców zainteresowanych zawarciem umów oraz warunki dodatkowo oceniane w trakcie postępowania kontraktowego.

Umowy będą zawierane z dysponentami zespołów ratownictwa medycznego (z wyłączeniem lotniczych zespołów ratownictwa medycznego), którzy zapewnią kompleksową realizację świadczeń w rejonie operacyjnym wskazanym w postępowaniu.

Więcej: www.nfz.gov.pl

Źródło: rynekzdrowia.pl

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

ImagePo dzwonki alarmowe w szpitalu można sięgać tylko "w sprawach zagrożenia życia". Żeby nikt z nich niepotrzebnie nie korzystał, można je opleść wokół poręczy łóżek. Tak według naszej czytelniczki zrobiły pielęgniarki w "Madurowiczu".

Pani Zofia to starsza samotna pani. Ma też trochę kłopotów ze zdrowiem. Parę tygodni temu źle się poczuła i wylądowała w Szpitalu im. Madurowicza. Leżała w nim parę dni. Nie wspomina ich najlepiej.

Dostała miejsce w czteroosobowej sali, z innymi starszymi, bardzo chorymi paniami. Pani Zofia i pozostałe pacjentki mogły być uciążliwe dla personelu. Nie chodziły, nie mogły też same zająć się toaletą. Według relacji rodziny pielęgniarki zrobiły wszystko, by ze staruszkami nie mieć kłopotów.

- Kiedy przyszłam w odwiedziny do cioci, zobaczyłam koszmar - mówi Elżbieta Wałęga. - Leżała w mokrej do pasa koszuli, na mokrym prześcieradle, pod mokrym kocem. Okazało się, że przewód od kroplówki wysunął się z wenflonu i zalał całe łóżko. Najgorsze, że ciocia powiedziała, że tak marznie od paru godzin. Była godz. 15, w szpitalu pełno ludzi. Zaczęłam zastanawiać się, jak to możliwe, że nikt nie zauważył, co się dzieje. Ciocia wytłumaczyła, że pielęgniarki nie zaglądały. Można by je wezwać. Ale zabroniły tego. Powiedziały, że używanie dzwonków alarmowych jest zastrzeżone dla "spraw zagrożenia życia." Panie nie bardzo chciały słuchać tych zaleceń, jedna bardzo dużo wymiotowała. Żeby więc przypadkiem nikt nie sięgnął po alarmowe przyciski, siostry wszystkie oplotły wokół poręczy łóżek. Tak sprytnie, że żadna z pacjentek nie mogła z nich skorzystać. Ciocia przycisk od dzwonka miała za głową. Panią leżącą obok ułożono tak, że przywoływacz był przy jej stopach. Chciałam wyjaśnić z siostrą przełożoną, czy naprawdę można tak robić, ale pielęgniarki zapewniały, że nie ma jej w pracy.
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

ImageSMS przypomni o przyjęciu insuliny, e-mail pozwoli na błyskawiczną konsultację z diabetologiem. Ministerstwo Zdrowia będzie testować wśród krakowian cierpiących na cukrzycę informatyczny system, który ma znacznie poprawić jakość leczenia. Jeśli testy wypadną pomyślnie, system obejmie wszystkich Polaków.

Około 40 tysięcy osób leczy cukrzycę w Krakowie. U jednych choroba przebiega bez powikłań, inni mają mniej szczęścia: tracą wzrok, chorują na nerki, mają kłopoty z sercem, naczyniami, miesiącami leczą niegojące się rany.

- W 1995 roku nagle schudłam, kłuło mnie w sercu. Żeby odpocząć, wyjechałam na wakacje w góry, rodzice mieli odebrać moje wyniki badań. Gdy okazało się, że mam cukrzycę, cała rodzina przeżyła szok - opowiada pani Dorota. Od tamtego lata poziom cukru kontroluje kilka razy dziennie, co trzy miesiące jest u diabetologa, wykonuje mnóstwo dodatkowych badań. - W przychodni jestem mimowolnym świadkiem dyskusji między pacjentami, w większości osobami w starszym wieku. Zza zamkniętych drzwi gabinetu też dochodzą mnie strzępki ich rozmów z lekarzem. Często nie potrafią nawet wymówić nazwy rozpoznanej u nich jakiejś nowej choroby, ani leków, które dostali. Lekarz wyciąga od nich słowo po słowie.

- Cukrzyca to już choroba społeczna, pacjenci leczą się w wielu przychodniach jednocześnie, przez co dokładnej wiedzy o przebiegu ich choroby nie ma żaden z kilkunastu specjalistów, którzy się nimi opiekują - mówi Leszek Sikorski, dyrektor Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia (to agenda Ministerstwa Zdrowia). Dlatego centrum wprowadza Internetowe Konto Pacjenta (IKP), czyli platformę, na którą mają trafić wszystkie informacje o chorych na cukrzycę leczących się w Krakowie.

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account