- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 3078
Do trzech groźnych kolizji, w których wzięło udział sześć pojazdów, doszło dziś między godziną 7:30 a 8:00 na terenie miasta i powiatu grajewskiego. Jedno z aut stanęło w ogniu, który ugasił zespół pogotowia ratunkowego w Grajewie, drugie prowadził nietrzeźwy uczeń jadący do ZS w Niećkowie. Na szczęście skończyło się na drobnych urazach.
Do pierwszego z nich doszło około godziny 7:20 na krajowej 61-ce w rejonie skrzyżowania do miejscowości Toczyłowo i Szymany. Tam 62-letni kierowca gimbusa (mieszkaniec Grajewa), wykonując manewr skrętu w lewo, nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu kierującemu fordem mondeo (44-letniemu mieszkańcowi Grajewa), który aby uniknąć zderzenia z autobusem zjechał na lewy pas ruchu, gdzie zderzył się z jadącym z naprzeciwka peugeotem 206, którym kierował 58-letni mieszkaniec Rajgrodu. Wszyscy uczestnicy kolizji byli trzeźwi. Kierujący obu pojazdów z ogólnymi potłuczeniami ciała trafili do szpitala w Grajewie. Sprawca kolizji został ukarany mandatem karnym.
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 3585
Pacjenci oraz Fundacja Gwiazda Nadziei oskarżają byłą minister zdrowia Ewę Kopacz o stosowanie przestarzałej metody leczenia wirusowego zapalenia wątroby typu B. Złożyli już doniesienie do prokuratury – informuje "Dziennik Gazeta Prawna".
Pacjenci i Fundacja uważają, że refundowana lamiwudyna dla niektórych chorych jest wręcz szkodliwa. - U 75 proc. osób leczonych tym lekiem po 5 latach dochodzi do mutacji wirusa - mówi Marek Józef z Fundacji. Dlatego – jak twierdzi – część chorych kupuje nowsze i bezpieczniejsze leki za własne pieniądze, ale nie wszystkich na to stać.
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 2814
Szpital Jana Pawła II zmuszony jest do wykonywania jedynie zabiegów ratujących życie. Zabiegi planowane są przesuwane na przyszły rok. Wszystko przez brak pieniędzy - informuje "Gazeta Wyborcza".
Szpital nie dostanie pieniędzy za wszystkie nadwykonania, czyli operacje, które wykraczają poza kontrakt zawarty na początku roku z Narodowym Funduszem Zdrowia. A chodzi o niebagatelną kwotę 10 milionów złotych. - Co mieliśmy zrobić? Zamknąć szpital, który przynosi straty, czy przymknąć oko na zadłużenie i dalej przyjmować pacjentów? - pyta retorycznie Anna Prokop-Staszecka, dyrektor placówki. NFZ zdecydował w poniedziałek, że nie będzie płacić za operacje, które nie kwalifikują się jako "ratujące życie".
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 3666
Ma napęd na cztery koła, a na wyposażeniu podstawowy sprzęt do ratowania życia. Mowa o nowej karetce w słupskim pogotowiu.
Nowy pojazd słupskiej stacji pogotowia ratunkowego to VW transporter 5.
– Jest mniejszy od naszych dotychczasowych karetek, ale za to pierwszy z napędem na cztery koła – mówi Mariusz Żukowski, dyrektor pogotowia w Słupsku. – Liczymy na to, że dobrze sprawdzi się w terenie, zwłaszcza w trudnych zimowych warunkach – dodaje.
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 4672
Od kilkudziesięciu lat wiele osób, którym umierają bliscy, natychmiast wpada w dziurę prawną. Przekonała się o tym boleśnie rodzina z Bielska-Białej. Jak poinformował nas wnuk, jego 91-letnia babcia zmarła w fatalnych okolicznościach. Nie dość, że w domu, to jeszcze wieczorem, w dodatku w dzień wolny - we Wszystkich Świętych. Kto miał stwierdzić zgon w czasie, gdy lekarz rodzinny nie pracuje?
Jeśli rodziny mają szczęście w nieszczęściu - bliski odchodzi w szpitalu, hospicjum i najlepiej - w ciągu dnia. Wówczas albo lekarz zatrudniony w danej instytucji, albo lekarz rodzinny - stwierdza zgon. Niestety, w czasie świąt lub w nocy sprawy się mocno komplikują.
- Babcia odeszła między godziną 19 a 20 w dniu 1 listopada - informuje Jakub K. z Bielska-Białej. - Zadzwoniłem na pogotowie ratunkowe, zgłaszając, że właśnie umarła moja babcia i chciałbym, aby lekarz stwierdził zgon.
Takich telefonów rodzina wykonała kilka. Dowiedziała się od dyżurnej pogotowia bielskiego, że ma ono 3 godziny, by zgon stwierdzić. Podobno padła też odpowiedź, że "pogotowie nie będzie się spieszyć, bo nie ma do czego". Jak twierdzi wnuk, przyjechało po upływie ponad 3 godzin, a lekarz był obecny przy zmarłej jedynie 10 minut.
