Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Za rok przystąpi do egzaminu dojrzałości w Zespole Szkół Przyrodniczo-Politechnicznych Centrum Kształcenia Ustawicznego w Marszewie, ale egzamin z życia zdał kilka dni temu w Szadku pod Kaliszem. Mateusz Kasprzak uratował 35-latka, który osunął się na ziemię podczas festynu. Przywrócił mu życie, zanim na miejsce dotarła karetka pogotowia. W jednej chwili stał się prawdziwym bohaterem.
Mateusz pochodzi z Czerminka (gm. Gołuchów) i z zamiłowania jest muzykiem. W szkole uczęszczał na dodatkowe zajęcia z ratownictwa medyczne-go. Grał z zespołem podczas festynu, kiedy spostrzegł jak mężczyzna osuwa się na ziemię.

- Zauważyłem ze sceny jak młody mężczyzna przewrócił się do tyłu i uderzył głową o ziemię - mówi Mateusz. - Gdy spostrzegłem, że ludzie zaczęli go klepać po twarzy i podnosić mu nogi, pomyślałem, co oni mu robią! Natychmiast zerwałem się ze sceny i podbiegłem w tamtym kierunku. Pielęgniarka, która znalazła się tam też przypadkowo, stwierdziła, że mężczyzna nie ma tętna. "No, to trzeba reanimować" - powiedziałem i wziąłem się do roboty .

Więcej: gloswielkopolski.pl

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Po 1 lipca pogotowie ratunkowe w Wyszkowie będzie nadal obsługiwane przez dyspozytorów pracujących na miejscu, w wyszkowskim SPZZOZ.

Zgodnie z nowym planem ratownictwa medycznego dla Mazowsza dyspozytornia miała zostać przeniesiona do Ostrołęki. Na razie tak się nie stanie, gdyż nie jest jeszcze gotowe Centrum Powiadamiania Ratunkowego w stolicy Kurpi.
Województwo mazowieckie posiada plan działania systemu państwowego ratownictwa medycznego. W ramach systemu funkcjonują tzw. rejony operacyjne. Obecnie jest ich 29. Ale tylko do końca czerwca. Wraz z nowym półroczem wejdzie w życie nowy plan ratownictwa medycznego dla naszego województwa. Główna zmiana dotyczy zmniejszenia liczby rejonów operacyjnych – z 29 do 6 - o znacznie większym zasięgu terytorialnym. Wyszków trafił do jednego rejonu z Przasnyszem, Makowem Maz., Ostrowią Maz., Ostrołęką.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Edward Rączka, 80-letni inżynier elektryk z Poznania, opowiada: - Tego dnia miałem akurat iść do lekarza. Usiadłem do śniadania, i nagle zakręciło mi się w głowie, poczułem się dziwnie, jakbym gdzieś odpływał... Próbowałem powiedzieć żonie, chciałem, żeby pomogła mi dojść do łazienki trochę się orzeźwić. Nie mogłem! Bełkotałem, nie mogłem się ruszyć z krzesła. Żona wezwała karetkę. Było ze mną bardzo, bardzo źle...

Wypadek wydarzył się na początku czerwca.

Jak młody bóg

Środa, klinika neurologii w szpitalu MSW. Edward Rączka siedzi na łóżku, nuci sobie coś pod nosem, na stoliku obok leży otwarta biografia Ryszarda Kulińskiego.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Karetki pogotowia coraz częściej mają problem z dojazdem do pacjentów na czas. Powód? Ogrodzone, zamknięte osiedla, na których na otwarcie bramy czeka się kilkanaście minut, bloki ogrodzone szlabanami bez domofonów i brak numerów na blokach, które niedawno docieplano.

- Przy zatrzymaniu krążenia liczą się minuty, a nawet sekundy. My pędzimy do pacjentów, ale na koniec jesteśmy blokowani przez zamknięte bramy ogrodzonych osiedli. Mieszkańcy wzywają pogotowie, ale nie schodzą na dół otworzyć nam bram. Piloty do bram często mają tylko ci, którzy jeżdżą samochodami. Sam czekałem ostatnio w Zgierzu 15 minut pod apartamentowcem przy ul. 1 Maja. Obeszliśmy teren budynków kilkakrotnie, dopiero po 15 minutach otworzył nam któryś z sąsiadów. Pacjent już nie żył - mówi dr Janusz Morawski, dyrektor łódzkiego pogotowia ds. medycznych.

Czas dojazdu karetki do pacjenta w Łodzi i okolicznych miejscowościach wydłuża się o kilka minut.
∨ Czytaj dalej
Powodem są złe oznaczenia na osiedlach, zamknięte bramy kamienic, ogrodzone i trudno dostępne apartamentowce, a nawet brak numerów na domkach jednorodzinnych.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Jak uratować niemowlę, które przestaje oddychać i dziecko, które się zaczyna się dławić - to tylko niewielka część wiedzy, o którą mogli w czwartek wzbogacić się niektórzy rodzice. Warsztaty pierwszej pomocy zgromadziły w łódzkiej Manufakturze wielu chętnych.

Oddech sprawdza się u dziecka tak samo, jak u dorosłego, czyli obserwując klatkę piersiową i zbliżając policzek do ust i nosa, żeby wyczuć oddech. Oczywiście wcześniej delikatnie odchylamy główkę do tyłu, żeby udrożnić drogi oddechowe. Gdy dziecko nie oddycha, to rozpoczynamy akcję reanimacyjną. Niemowlę kładziemy na ręce, a główkę na dłoni. Drugą ręką możemy wtedy wykonywać uciśnięcia. Pięć wdechów ratowniczych i 30 uciśnięć trzema palcami na klatkę piersiową - tak ratuje się niemowlę - tłumaczy instruktor pierwszej pomocy z PCK pan Bartosz.

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account