Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

“Pod znakiem zapytania stawiamy swoje dalsze działania na rzecz pomocy polskiej medycynie dziecięcej”- napisali Jerzy i Lidia Owsiakowie w oświadczeniu będącym reakcją Zarządu Fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy na śmierć 2,5-letniej dziewczynki, której nie udzielono w porę pomocy.

Oświadczenie opublikowała Informacyjna Agencja Radiowa.

Jak pisze Owsiak, ma “ogromne obawy, że po raz kolejny Minister Zdrowia oraz Rzecznik Praw Dziecka nie uczynią nic, aby zmienić tragiczny, na co wskazują ostatnie przypadki, stan systemu ratownictwa medycznego w Polsce. Uważamy, że należy niezwłocznie i publicznie wyjaśnić, co jest przyczyną takiego stanu rzeczy" - podkreślił.

U 2,5-letniej Dominiki w niedzielę 24 lutego rodzice dostrzegli osłabienie i drgawki. Udali się do szpitala w Skierniewicach, gdzie u dziecka stwierdzono przeziębienie. Dziewczynka wróciła do domu, ale w poniedziałek wieczorem jej stan się pogorszył.

Rodzice w nocy zadzwonili na pogotowie w Skierniewicach, jednaki dyspozytor nie zdecydował się na wysłanie karetki.

- Powiedziałam jaka jest sytuacja, że dziecko ma 41,5 st. C gorączki, że ma dreszcze, że są wymioty i biegunka - relacjonowała w rozmowie z reporterką TVN24 matka. Dyspozytor podał jej numer telefonu do nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej.

Matka Dominiki zadzwoniła pod podany numer. Jednak lekarz uznał, że nie ma potrzeby, by wysłać do dziecka ratowników. - Robiłam wszystko, co mogłam, żeby pomóc mojej córce. Starałam się jak mogłam, a lekarz powiedział: no wie pani, mogę przyjechać, ale nie wiem czy to jest sens, bo ja nie wezmę pani dziecka do szpitala, wypiszę pani receptę, ale pani ich nie wykupi, bo nie ma pani samochodu - opowiadała Nowacka.

Około godz. 4 w nocy rodzice ponownie zwrócili się o pomoc do pogotowia. Tym razem karetka została wysłana. 2,5-latka wymagała zaintubowania, podano jej kroplówkę. Zespół ambulansu zdecydował, że dziewczynka trafi do Szpitala Klinicznego im. Marii Konopnickiej w Łodzi.

Dziecko zmarło na oddziale intensywnej terapii. Sprawę bada prokuratura. Doniesienie złożył szpital.

Źródło: rynekzdrowia.pl

Twoja reakcja na artykuł?

Komentarze  

Darth Vader
+4 #1 Darth Vader 2013-03-03 18:01
Jednak lekarz (NiŚPL) uznał, że nie ma potrzeby, by wysłać do dziecka ratowników.
I dopóki dziennikarze będą wypisywać takie bzdury - zawsze winni będą ratownicy.
Zgłoś administratorowi
ricko1st
+5 #2 ricko1st 2013-03-04 08:53
No tak, teraz gdy tragedia już się stała to szuka się winnych wśród dyspozytorów czy ratowników.
Niestety ci faktycznie winni " wykręcą się sianem " !
Najwyższa pora na dokładne sprawdzenie za co biorą pieniążki ( spore pieniążki )świadczeniodaw cy opieki całodobowej, bo tak na prawdę to właśnie oni powinni być w tym domu lub wysłać ZRM !
Niestety po raz kolejny umiera dziecko, cierpi rodzina za czyjeś bezmózgowie.
Szkoda jeszcze tego, że wiele osób czy fundacji zaczyna mieć co raz większe wątpliwości odnośnie sensu swoich działań w sferach " medyczno - ratowniczych ".
Zgłoś administratorowi

Aby dodać komentarz, zaloguj się!

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account