Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Zbliża się termin likwidacji dyspozytorni medycznej w Elblągu. Za blisko miesiąc wybierając numer 112 lub 999 dodzwonimy się do Olsztyna. To stamtąd elbląskie karetki będą kierowane do pacjentów. Problem jednak w tym, że nasze ambulanse nie są odpowiednio dostosowane do kontaktów z centralą. — Trudno mi sobie wyobrazić jak będzie się odbywało przekazywanie wezwań. Jestem zaniepokojony, bezpieczeństwo mieszkańców naszego regionu może być mocno zagrożone — przyznaje Michał Missan, kierownik elbląskiego działu ratownictwa medycznego.

System powiadamiania medycznego w województwie warmińsko-mazurskim zostanie scentralizowany w ciągu najbliższych miesięcy. Zdecydował o tym, już w grudniu 2010 roku, wojewoda warmińsko-mazurski Marian Podziewski. Oznacza to, że w całym regionie będzie działała tylko jednak dyspozytornia - w Wojewódzkiej Stacji Powiadamiania Ratunkowego w Olsztynie.

Te działające w pozostałych powiatach województwa, zostaną przez nią wchłonięte. Zlikwidowano już kilkanaście takich dyspozytorni. 10 lipca ten sam los czeka elbląską. To budzi jednak zaniepokojenie elblążan. Okazuje się, że planowane zmiany mogą się negatywnie odbić nie tylko na prestiżu naszego miasta.

 

Blisko 150 tys. zł kosztowałoby Wojewódzki Szpital Zespolony w Elblągu wyposażenie karetek w sprzęt umożliwiający kontakt z centralną dyspozytornią. Chodzi o panele statusów z czujnikiem GPS (rodzaj komputera, na którym zespół ratowniczy odbiera zgłoszenie o wyjeździe do chorego wraz z dokładnym adresem), drukarki i radiostacje cyfrowe.

— Ten problem można jednak rozwiązać. Miedzy innymi na ten cel otrzymaliśmy dofinansowanie z programu współpracy transgranicznej Polska-Rosja-Litwa — mówi Elżbieta Gelert, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu. — Wkład własny w tym przypadku wynosi 10 procent. Bezsensem byłoby więc teraz wydawanie większej kwoty na cel, który uda nam się zrealizować do końca tego roku za znacznie mniejszą kwotę.

Szpital zwrócił się więc do wojewody o przesunięcie terminu likwidacji dyspozytorni w Elblągu na koniec roku, gdy karetki będą już odpowiednio wyposażone. Brak odpowiedniego przygotowania ambulansów nie skłonił jednak wojewody do zmiany planów.

— Uważam, że w tej sytuacji bezpieczeństwo mieszkańców naszego regionu może być mocno zagrożone. Zresztą poinformowaliśmy o tym wojewodę — mówi Michał Missan, koordynator działu ratownictwa medycznego WSZ w Elblągu. — 23 maja otrzymaliśmy odpowiedź podpisaną przez Marka Zaczka, pełnomocnika wojewody ds. ratownictwa medycznego. Wojewoda wyraża zgodę na przyłączenie dyspozytorni z Elbląga do centrali w Olsztynie bez wyposażenia w centrale statusów i drukarki.

Bez tego sprzętu, jak twierdzą ratownicy, centrala może mieć spore problemy komunikacyjne z zespołami elbląskich ambulansów.
— Nie wiem, jak w takim przypadku będzie się odbywało przekazanie wezwania — przyznaje Missan. — Chyba przez telefon komórkowy. Choć to dosyć absurdalne. Proszę wyobrazić sobie to na przykład w święta, gdy sieć jest przeciążona.

Obawy budzi nie tylko niedostosowanie karetek, ale również brak geolokalizacji dla całego województwa. Gdyby ta działała, dyspozytor przyjmujący zawiadomienie, od razu znałby adres, z którego wykonany jest telefon lub jeśli dzwoniący korzysta z telefonu komórkowego - lokalizację najbliższego nadajnika. Przy braku takiego systemu pojawia się problem.

Czytaj więcej: elblag.wm.pl

Szpital zwrócił się więc do wojewody o przesunięcie terminu likwidacji dyspozytorni w Elblągu na koniec roku, gdy karetki będą już odpowiednio wyposażone. Brak odpowiedniego przygotowania ambulansów nie skłonił jednak wojewody do zmiany planów.

— Uważam, że w tej sytuacji bezpieczeństwo mieszkańców naszego regionu może być mocno zagrożone. Zresztą poinformowaliśmy o tym wojewodę — mówi Michał Missan, koordynator działu ratownictwa medycznego WSZ w Elblągu. — 23 maja otrzymaliśmy odpowiedź podpisaną przez Marka Zaczka, pełnomocnika wojewody ds. ratownictwa medycznego. Wojewoda wyraża zgodę na przyłączenie dyspozytorni z Elbląga do centrali w Olsztynie bez wyposażenia w centrale statusów i drukarki.

Bez tego sprzętu, jak twierdzą ratownicy, centrala może mieć spore problemy komunikacyjne z zespołami elbląskich ambulansów.
— Nie wiem, jak w takim przypadku będzie się odbywało przekazanie wezwania — przyznaje Missan. — Chyba przez telefon komórkowy. Choć to dosyć absurdalne. Proszę wyobrazić sobie to na przykład w święta, gdy sieć jest przeciążona.

Obawy budzi nie tylko niedostosowanie karetek, ale również brak geolokalizacji dla całego województwa. Gdyby ta działała, dyspozytor przyjmujący zawiadomienie, od razu znałby adres, z którego wykonany jest telefon lub jeśli dzwoniący korzysta z telefonu komórkowego - lokalizację najbliższego nadajnika. Przy braku takiego systemu pojawia się problem.

Twoja reakcja na artykuł?

Komentarze  

tosainu
0 #1 tosainu 2012-06-16 22:05
Oby ten wspólny gar w postaci 1 dyspozytorni przyniósł dobre efekty dla pacjentów.W woj mazowieckim też była 1 dyspozytornia i były pomyłki co wpłynęło na zwiększenie ilości dyspozytorni .Zrobiono ich 6.Dlaczego nikt nie myśli o chorych ?. Są już wtopy a będzie ich więcej.Czy nikt nie pomyślał o lepszym rozwiązaniu?Był y inne plany jeśli chodzi o dyspozytornie .Dlaczego wybrano takie rozwiązanie?Czy praca w obecnej dyspozytorni to na pewno spełnia wymogi unijne i kryteria.
Zgłoś administratorowi
ww61
-2 #2 ww61 2012-06-17 21:49
Łatwiej likwidować niż tworzyć więc lepiej nie robić nic tylko dlatego by nie zarzucali,że nie robi się nic...
Zgłoś administratorowi

Aby dodać komentarz, zaloguj się!

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account