Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

W środę wieczorem żona pana Mirosława wróciła ze sklepu i zastała męża nieprzytomnego na tapczanie.

Przestraszona zaalarmowała sąsiadkę.

– Pan Mirek był zdrowym, silnym mężczyzną, kilka godzin wcześniej wrócił z pracy. Gdy przybiegła jego żona, natychmiast zadzwoniłam po pogotowie – relacjonuje sąsiadka. – Usłyszałam jednak, że karetka jest w Ustce i będzie za 15-20 minut. Po 10 minutach przestraszona, że nic się nie dzieje, zadzwoniłam znowu pod numer 112 i po połączeniu z dyspozytorską znowu usłyszałam, że karetka jest w Ustce i mamy czekać. Zdenerwowałam się, krzyczałam, że człowiek umiera, wtedy do rozmowy włączył się strażak, który wcześniej przełączył mnie nie na pogotowie. On zaczął udzielać informacji, jak przeprowadzić masaż serca i dodał, że już jedzie do nas wóz strażacki z ratownikami.

Więcej: gp24.pl

Twoja reakcja na artykuł?

Komentarze  

markus99
+4 #1 markus99 2013-11-23 22:20
Przecież zawsze straż jest lepsza zwłaszcza w telewizji,zawsz e pierwsi, zawsze to oni tylko są przy wypadku,oni zdają relacje reporterom o stanie poszkodowanych/ tylko nie wiem na jakiej podstawie/ i pacjent zmarł ??????????? niemożliwe.
Zgłoś administratorowi
ww61
-5 #2 ww61 2013-11-24 18:22
Zdarzają się
Zgłoś administratorowi
marcin1975rm
+2 #3 marcin1975rm 2013-11-25 14:28
Cytuję markus99:
Przecież zawsze straż jest lepsza... i pacjent zmarł ??????????? niemożliwe.

Też się zastanawiam jak to możliwe...
Zgłoś administratorowi
Darth Vader
+3 #4 Darth Vader 2013-11-25 16:42
Rzeczywiście, napierając na szkło strażacy informują o niekończącej się passie sukcesów :-*
Zgłoś administratorowi

Aby dodać komentarz, zaloguj się!

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account