W grudniu ubiegłego roku pijany mężczyzna, do którego wezwano pogotowie, dostał napadu furii i rzucił się na ratowiczkę medyczną. Nim jej koledzy go obezwładnili, pobił ją tak, że przez półtora miesiąca na zwolnieniu lekarskim dochodziła do siebie – czytamy w krakowskiej "Gazecie Wyborczej".
Ratownicy skarżą się, że często doświadczają agresji ze strony pacjentów i ich rodzin. Wobec skali problemu krakowskie pogotowie zdecydowało się na walkę w obronie swoich pracowników - stąd decyzja o oddaniu sprawy przed sąd. W stacji pogotowia uruchomiono też kurs samoobrony. - Uczestnictwo w nim jest dla naszych pracowników bezpłatne - podkreśla rzeczniczka pogotowia.
Źródło: nagle.mp.pl

Komentarze