Pomyliła się, ale zrobiła wszystko, aby swój błąd naprawić. Farmaceutka z apteki w sosnowieckim centrum handlowym Plaza, jaworznianka, postawiła na nogi dwie komendy policji, aby uratować człowieka przed skutkami fatalnej pomyłki, do której sama doprowadziła.
Wydała bowiem mieszkańcowi Katowic niewłaściwą, dwa razy silniejszą, dawkę leku obniżającego ciśnienie. Gdy zorientowała się, że się pomyliła, pacjenta nie było już w aptece. Niewiele myśląc, wykręciła numer telefonu do oficera dyżurnego w Komendzie Miejskiej Policji w Jaworznie. - Poprosiła zaskoczonego policjanta o to, aby mundurowi odnaleźli katowiczanina i ostrzegli go przed niebezpieczeństwem - informuje Tomasz Obarski, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Jaworznie.
- Jaworznicki funkcjonariusz zadzwonił z kolei do komendy katowickiej i podał dane klienta apteki w Sosnowcu. Policjanci szybko dotarli do mieszkańca Katowic. Na szczęście nie zdążył jeszcze wziąć leku, więc pomyłka farmaceutki nie miała żadnych skutków - zaznacza.
Policjanci nadal są pod wrażeniem sposobu działania farmaceutki, która nie wpadła w panikę, tylko rozsądnie poprosiła o pomoc służby ratunkowe.
- Po to jesteśmy, tak samo jak pogotowie czy straż pożarna - podkreśla policjant. - Niemniej trzeba zaznaczyć, że to zdarzenie powinno być przestrogą na przyszłość. Bo jeden taki błąd może sprawić, że dojdzie do tragedii. A tak mogło stać się właśnie w tym przypadku - dodaje.
Farmaceutce z sosnowieckiej apteki nie grożą żadne sankcje z tytułu pomyłki. Zachowała się bowiem uczciwie i zrobiła, co mogła, aby uratować człowieka. Gorzej byłoby, gdyby katowi-czaninowi coś się stało.
Odwiedziliśmy sosnowiecką aptekę, w której pracuje jaworznianka. Rozmawialiśmy z pracownikami tego punktu, również z panią Anną, która jednak nie chciała komentować sprawy. Wszyscy cieszą się jednak, że sprawa dobrze się skończyła.
Więcej: dziennikzachodni.pl

Komentarze