O "ratunkowym analfabetyzmie" Polaków głośno było szczególnie przed Euro 2012. Eksperci, spodziewając się oblężenia naszych dróg i większej liczby wypadków, grzmieli, że większość ludzi nie ma pojęcia, jak udzielić pierwszej pomocy. W ślad za tym powstał pomysł na Sądecczyźnie, aby połączyć upowszechnianie wiedzy o ratownictwie z szansą uniknięcia mandatu za zbyt szybką jazdę, rozmowę telefoniczną w czasie prowadzenia samochodu albo brak świateł mijania.
Z inicjatywą taką wyszli dwaj eksperci BHP Centralnego Instytutu Ochrony Pracy - sądeczanin Maciej Szmyd i Andrzej Dziedzic z Dąbrowy Tarnowskiej. Zaproponowali policjantom współpracę.
Więcej: gazetakrakowska.pl

Komentarze