Ta historia brzmi jak makabryczny żart, ale wydarzyła się naprawdę. Policjanci i pracownicy pogotowia ratunkowego uznali leżącą na chodniku nieżyjącą kobietę za... manekina.
W sobotę wieczorem w trakcie spotkania towarzyskiego z okna na trzecim piętrze kamienicy w centrum Świdnicy wyskoczyła 54-letnia kobieta. Jak wykazała przeprowadzona dzisiaj sekcja zwłok przyczyną zgonu były obrażenia poniesione w wyniku upadku z dużej wysokości. Śledztwo prowadzi Prokuratura Rejonowa w Świdnicy. Sprawa jest szczegółowo wyjaśniana, ale jak mówi prokurator Marek Rusin na razie nie ma podstaw aby komukolwiek postawić zarzuty. Opis wydarzenia przedstawiony przez osoby znajdujące się w mieszkaniu jest zbieżny. Wiadomo, że kobieta miała problemy psychiczne i rzeczywiście mogła tak zostaniergnąć się na życie...
Wstrząsające jest to, co miało się wydarzyć już po upadku kobiety na ziemię. Ciało długo leżało na terenie podwórka, a zaalarmowani policjanci i lekarze pogotowia ratunkowego mieli je wziąć za manekin! Dopiero po kolejnym telefonicznym wezwaniu najpierw policjanci, a następnie pracownicy pogotowia ratunkowego potwierdzili, że doszło do tragicznej pomyłki, a to co wcześniej wzięli za manekin okazało się ciałem kobiety... Taką wersję przedstawił nam nasz czytelnik pan Adam. To właśnie po jego telefonie służby w końcu zaopiekowały się ciałem, a na miejscu tragedii pojawił się prokurator.
Nieprawdopodobną pomyłkę swoich kolegów potwierdził nam proszący o anonimowość świdnicki policjant. Z kolei z informacji przekazanych przez Pogotowie Ratunkowe wiemy, że karetka wyjeżdżała w to miejsce dwukrotnie. Czy gdyby policjanci i lekarze od razu zorientowali się, że mają do czynienia z człowikiem, a nie plastikową imitacją byłby cień szasny na uratowanie samobójczyni? - Jeśli te informacje znajdą się w aktach sprawy, na pewno ten wątek zostanie sprawdzony - mówi prokurator Rusin.
Więcej o tej nieprawdopodobnej historii przeczytasz 14 listopada w najbliższym numerze Wiadomości Świdnickich
Źródło: wiadomosci.swidnickie.pl

Komentarze