Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
ImagePolicjanci ze Szczecinka uratowali mężczyznę, który próbował się powiesić. Niedoszły samobójca pozwał ich. Chce 60 tysięcy złotych odszkodowania za obrażenia, jakich doznał, gdy odcinano go ze stryczka! W sądzie ruszył kuriozalny proces.
O co chodzi w sprawie? Do zdarzenia doszło w sierpniu 2007 roku. Policyjny patrol dostał sygnał, że na uchwycie do flagi przed wejściem do jednego bloku wiesza się na pasku od spodni młody mężczyzna. Mieszkała tam jego była sympatia, z którą właśnie się rozstał i – jak twierdzi – mocno to wówczas przeżywał.
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

ImageWojewódzka Stacja Ratownictwa Medycznego w Łodzi zamierza kupić w 2011 roku 14 ambulansów z wyposażeniem medycznym, Szacowana wartość inwestycji wyniesie 6 mln zł, w tym ponad 5 mln zł będzie pochodzić ze środków unijnych.

W połowie stycznia 2011 roku łódzkie pogotowie poinformowało o zakupie 11 ambulansów za 3,5 mln zł od spółki Auto-Form z Mysłowic. Stacja zaciągnęła kredyt w Nordea Bank na sfinansowanie zakupu. Zakup kolejnych ambulansów jest niezależny od poczynionych już inwestycji.
Wojewódzka Stacja Ratownictwa Medycznego w Łodzi powstała w dniu 1 września 2002 roku z połączenia Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego Łodzi i Wojewódzkiej Kolumny Transportu Sanitarnego
w Łodzi. Świadczenia medyczne udzielane są w dawnej siedzibie Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego przy ul. Sienkiewicza 137/141 w Łodzi. Celem stacji jest: podejmowanie medycznych działań ratowniczych w warunkach przedszpitalnych oraz prowadzenie ambulatoryjnej działalności medycznej w zakresie podstawowej i specjalistycznej opieki zdrowotnej. W ramach medycznych działań ratowniczych przy pomocy zespołów wyjazdowych udzielane są świadczenia reanimacyjne, wypadkowe oraz neonatologiczne.
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

ImageZwiązkowcy: Dyrektor pogotowia ratunkowego wiedział, że jeden z pielęgniarzy molestował koleżankę. Nie wezwał jednak policji, nie zawiadomił prokuratury. Prokuratura: Zaczynamy jednak śledztwo w tej sprawie - po doniesieniu związków zawodowych.

Do wypadków doszło na przełomie listopada i grudnia. Zuzanna, ratowniczka medyczna w częstochowskim pogotowiu miała nocny dyżur. Razem z nią pełnił go jeden z pielęgniarzy. Byli sami w korytarzu, gdy nagle rzucił się w pogoń za Zuzanną. Złapał ją, zatkał jej usta, żeby nie mogła krzyczeć, i zaczął się masturbować. Do niczego więcej nie doszło, bo kobiecie udało się wyrwać.

O tym, co zrobił pielęgniarz, ratowniczka zawiadomiła w pisemnym raporcie dyrektora pogotowia Leszka Łykę. Szef urządził konfrontację ofiary ze sprawcą. Ten przyznał się do wszystkiego, co zarzucała mu koleżanka, przepraszał. Jednak ani policja, ani prokuratura nie dostały zgłoszenia o wypadkach w pogotowiu. Dyr. Łyko przeniósł tylko pielęgniarza do innej podległej mu stacji.

Tak opisane zostały wypadki w zawiadomieniu skierowanym do prokuratury przez związki zawodowe. - Ta ratowniczka co prawda do nas nie należy, ale uznałem, że powinniśmy zareagować - tłumaczy Damian Chmielarz, przewodniczący komisji zakładowej Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego.

Doniesienie jednak nie dotyczy przemocy seksualnej (to musi zgłosić prokuraturze ofiara molestowania), ale tego, że szef pogotowia nie wezwał policji. "W pewien sposób zataił sprawę i nie dopełnił ciążącego na nim obowiązku zawiadomienia o popełnionych przestępstwach" - czytamy w piśmie dostarczonym prokuraturze.

- Inne dziewczyny twierdzą, że też były molestowane przez tego pielęgniarza - mówi związkowiec. Koledzy z karetek, gdy sprawa Zuzanny stała się w pogotowiu głośna, zaczęli opowiadać, jak traktował nieprzytomne pacjentki. Jest o tym mowa w piśmie do prokuratury.
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
ImagePierwsze sygnały dotyczące seksualnych nadużyć pielęgniarza z częstochowskiego pogotowia pojawiły się już 7-8 lat temu. Dyrekcja pogotowia wiedziała, że ich pracownik molestuje pacjentów i koleżanki z pracy, ale sprawę zataiła. - Starsze pielęgniarki na to pozwalały, bo mówią… a Witek, bo on taki jest – tłumaczy w programie "Prosto z Polski" jedna z molestowanych. W końcu bezsilne ofiary odważyły się mówić.

Na jaw wychodzą kolejne przypadki molestowania, nawet w karetkach pogotowia wobec nieprzytomnych pacjentek. – Obmacywał piersi osobom nieprzytomnym i półprzytomnym – mówi Damian Chmielarz ze Związku Pracowników Ratownictwa Medycznego. O tym, co się stało, dyrekcja pogotowia nie powiadomiła ani policji, ani prokuratury.

Źródło, materiał VIDEO: wiadomosci.onet.pl

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
ImageOpolszczyzna zostanie podzielona na sześć rejonów operacyjnych ratownictwa medycznego, obejmujących swoim zasięgiem dwa powiaty.

W ramach reorganizacji, ma być utworzone jedno centrum powiadamiania ratunkowego oraz jedno zintegrowane stanowisko dyspozytorskie. Zmiany wejdą w życie 1 lipca.

– Celem jest zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańców, tak żeby skrócić czas dojazdu karetek poprzez ich optymalne umiejscowienie –  mówi portalowi rynekzdrowia.pl Kordian Michalak, rzecznik wojewody opolskiego i zaznacza, że w okresie przejściowym funkcjonować będzie sześć stanowisk dyspozytorskich.

Zmiany będą wynikiem realizacji „Planu Działania Systemu Państwowe Ratownictwo Medyczne na lata 2011-2013”.

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account