Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Według Polskiej Federacji Szpitali (PFS) projekt zarządzenia prezesa NFZ ws. określenia warunków zawierania i realizacji umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej w rodzaju ratownictwo medyczne powinien być mniej restrykcyjny w kwestii wymogów wobec zespołów ratownictwa karetek specjalistycznych.

Projekt zarządzenia zakłada obligatoryjny wymóg obecności lekarza w zespole karetki specjalistycznej, a ponadto dodatkowo preferuje specjalizację w zakresie ratownictwa medycznego.

Jak pisze PFS w uwagach do projektu "w obecnej sytuacji panującej na rynku usług medycznych w Polsce obserwujemy znaczny deficyt lekarzy specjalistów z zakresu medycyny ratunkowej, powodujący nieuzasadnioną rywalizację o ich zatrudnienie pomiędzy podmiotami medycznymi".

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Agresja słowna wobec lekarzy i pielęgniarek, zwłaszcza tych pracujących na szpitalnych oddziałach ratunkowych oraz w pogotowiu, to już niemal norma.

- Wyzwiska, groźby, szantaże, awantury, zdarzają się niemal każdego dnia - mówi Katarzyna Malinowska-Olczyk, rzeczniczka Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. - Mamy w szpitalu ochronę, a gdy taka osoba jest szczególnie uciążliwa, wzywamy policję.

Awanturującym się pacjentom i równie często ich bliskim, najbardziej nie podoba się długie czekanie na przyjęcie przez lekarza albo decyzja o braku przyjęcia do szpitala. Pracownicy pogotowia często są wyzywani, gdy przyjeżdżają na wezwanie np. do osoby nietrzeźwej.
Jeszcze trudniejsze są przypadki agresji fizycznej.

- Walą pięścią w szybę rejestracji, kopią w drzwi - wylicza Katarzyna Malinowska-Olczyk. - Dwukrotnie mieliśmy w szpitalu sytuację, że pacjent tak skopał drzwi, że wyrwał je z zawiasów. Oba zdarzenia miały swój finał w sądzie.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Dyspozytornie pogotowia w Ostrołęce i przy szpitalach powiatowych zastąpiło jedno centrum ratownictwa.

To dlatego, że od teraz ratownictwem medycznym na terenie byłego wojeówdztwa ostrołęckiego (plus powiat pułtuski) zajmuje się jedna firma – ostrołęcki „Meditrans”. Będzie szybciej i skuteczniej

Od ubiegłego tygodnia dyspozytorki ostrołęckiego „Meditransu” dyżurują w nowej siedzibie – w budynku straży pożarnej przy ul. Celnej. Wkrótce będą tam odbierać telefony nie tylko od wzywających pomoc z Ostrołęki i powiatu, ale także z terenu powiatów: pułtuskiego, ostrowskiego, prasnyskiego, makowskiego i wyszkowskiego.

To efekt wprowadzanej właśnie reformy w systemie ratownictwa medycznego. Jej najważniejsze założenie to stworzenie dużych rejonów operacyjnych zamiast dotychczasowych małych dyspozytorni. Ostrołęcki „Meditrans” wygrał konkurs na obsługę jednego z takich regionów, obejmującego wspomniane wyżej powiaty. Rywalizował z prywatną firmą z duńskim kapitałem.

– Z jednej strony to dla nas sukces i potwierdzenie wysokiej jakości pracy, z drugiej duże wyzwanie logistyczne – mówi Mirosław Dąbkowski, dyrektor „Meditransu”.

Firma poradziła sobie. Przeniosła dotychczasową dyspozytornię z siedziby „Meditransu” na Celną i sukcesywnie przyłącza do systemu jednostki działające wcześniej jako oddzielne stacje przy szpitalach powiatowych.

– Od 10 września, działa nasza nowa dyspozytornia – tłumaczy dyrektor Dąbkowski. – 17 września będziemy już odbierać zgłoszenia z powiatów pułtuskiego i ostrowskiego a od 26 września także z powiatów: przasnyskiego, makowskiego i wyszkowskiego.

To oczywiście wymusza radykalną zmianę organizacji pracy dyspozytorni. Dotychczas w ostrołęckiej dyspozytorni pracowało 6 osób („pod telefonem” była non stop jedna dyspozytorka), teraz pracuje około 20 osób.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Młody człowiek rozbija się autem na ruchliwej ulicy w centrum Opola. Przez dwadzieścia minut nie zatrzymuje się przy nim żaden kierowca. Za późno już na uratowanie rannego.

Wersja druga zdarzenia - w pierwszej minucie przy roztrzaskanym samochodzie staje inne. Fachowa pomoc zostaje wezwana natychmiast, a w oczekiwaniu na nią przypadkowi przechodnie podejmują akcję reanimacyjną. Karetka zawozi nieprzytomnego mężczyznę do pobliskiego Szpitala Wojewódzkiego, gdzie w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym jest natychmiast fachowo zdiagnozowany, po czym przewieziony na blok operacyjny i poddany zabiegowi. Przeżywa wypadek.

- Żebyśmy mogli skutecznie ratować ludzi, szpital musi wyjść poza swoje mury i zaangażować się w promocję pierwszej pomocy, której zasady są wciąż zbyt mało znane - mówi Renata Ruman-Dzido, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego. Dlatego placówka przygotowała specjalny film, który wyemitowano podczas konferencji poświęconej popularyzacji pierwszej pomocy.

Spotkanie odbyło się w piątek w Państwowej Medycznej Wyższej Szkole Zawodowej i było otwarte dla wszystkich.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Jest spora szansa na to, że dodatkowa karetka, która została przydzielona dla Zakopanego na okres letni, będzie stacjonowała pod Giewontem także zimą.

- Od lat walczyliśmy o to, by na czas szczytów sezonów turystycznych nasz szpital dostał kontrakt na dodatkową karetkę. I to się udało. Przed wakacjami dostaliśmy pieniądze na dodatkowy ambulans od lipca do końca września - mówi Andrzej Gąsienica Makowski, starosta tatrzański. - Teraz dostaliśmy zapewnienie, że otrzymamy fundusze na karetkę w czasie zimy, gdy będą tu wypoczywali turyści z całej Polski. Będzie stacjonowała pod Giewontem przez trzy miesiące.

Zimowy ambulans dla Zakopanego ma kontrakt dla ratownika medycznego, a nie lekarza. - To jednak powinno nam wystarczyć - zaznacza Makowski. - W zimie bowiem największym problemem są liczne złamania kończyn, głównie u narciarzy, na tatrzańskich szlakach.

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account