Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Mówi się o nich, że na froncie walki z koronawirusem stoją w pierwszej linii, tuż obok lekarzy z oddziałów ratunkowych i szpitali zakaźnych. Ratownicy medyczni, pielęgniarze, lekarze z karetek, wyjeżdżając do wezwania nie mają żadnej pewności, że nie zetkną się z osobą zakażoną.

Jacek Gawłowski, pielęgniarz, w pogotowiu ratunkowym w Ostrowcu Świętokrzyskim pracuje od 30 lat. Przyznaje, że takiej sytuacji jak obecnie, nie było nigdy, chociaż kilka razy w pracy zdarzyło mu się przygotowywać na najgorsze.
- Pamiętam, jak jakiś czas temu istniało zagrożenie, że do Polski dotrze epidemia wirusa Ebola. Robiono wtedy zapasy, kupowano specjalne kombinezony i takie kapsuły do przewożenia pacjentów. Ciekawe, że część z tych rzeczy przeleżała w magazynie i przydała się teraz- opowiada Jacek Gawłowski.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Pogotowie Ratunkowe w Poznaniu pochwaliło się w mediach społecznościowych, że szuka pracowników.

Oferty umieszczono na portalu olx.pl. Pierwsza skierowana jest do lekarzy. Mogą oni liczyć na wynagrodzenie w wysokości 60 złotych za godzinę w dni robocze oraz 70 złotych za godzinę w święta i weekendy. Lekarz zostanie zatrudniony na umowę zlecenie. Druga oferta skierowana jest do ratowników medycznych.

Chętni mogą liczyć na umowę o pracę i stawkę w wysokości 22 złotych za godzinę w dni robocze oraz 25 złotych za godzinę w weekendy i święta. W grę wchodzi też kierowanie ambulansem.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Do prokuratury trafiły pierwsze zawiadomienia oskarżające lekarzy i dyrekcje szpitali o narażenie życia i zdrowia z powodu szerzenia COVID-19.

Składają je pacjenci, wskazując lekarzy jako winnych potencjalnego zakażania. Zdaniem skarżących powodem są także zaniedbania kierownictwa placówek medycznych.

− Trafiły do nas w sumie zawiadomienia na trzech lekarzy w związku z koronawirusem – wylicza prokurator Beata Galas, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Radomiu. W pierwszym przypadku skarżącym jest rodzina pacjenta, który 21 marca został wypisany ze szpitala i tego samego dnia, po kilku godzinach zmarł w domu. Rodzina uważa, że doszło do błędu w sztuce. Śledztwo zostało wszczęte. Sprawa nie będzie jednak prosta, jak przyznaje Galas, bowiem pacjent był chory onkologicznie.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Pogotowie tłumaczy, że wyjechało do osoby z podejrzeniem koronawirusa bez kombinezonów ze względu na pilność wyjazdu czyli duszność pacjenta. Dwie osoby z karetki od razu zostały skierowane na kwarantannę.

O tej sprawie pisaliśmy w zeszłym tygodniu. 64–latka z Kraśnika męczył od kilku dni kaszel, 31 marca dostał ostrego ataku duszności, nie mógł złapać swobodnie oddechu, miał 38 stopni gorączki. Rodzina podejrzewała, że może to być koronawirus, bo objawy na to wskazywały, a poza tym 11 marca mężczyzna miał przez godzinę kontakt z osobą z zagranicy. - Zadzwoniliśmy na pogotowie uprzedzając, że to może być podejrzenie koronawirusa. Nie chcieliśmy niczego ukrywać – opowiadała nam Katarzyna, córka pacjenta.

Relacjonowała, że ratownicy przyjechali po pół godziny bez kombinezonów, tylko w maseczkach i rękawiczkach. Następnie zabrali pacjenta do szpitala w Kraśniku. - Ale pół godziny musieli oczekiwać przed placówką na decyzję, który szpital go przyjmie, bo Puławy i Lublin odmówiły. W końcu przewieziono go do Puław. Trafił do izolatki, pobrano mu koło godz. 19 wymaz do testu, otrzymał tlen – mówiła mieszkanka Kraśnika.

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna

Medyczny Zespół Ratunkowy PCPM włączył się w misję Wojskowego Instytutu Medycznego w Lombardii. Pomagamy włoskim lekarzom mierzyć się z koronawirusem a jednocześnie zdobywamy doświadczenie, które pozwoli nam wykorzystać je w kraju.

O pierwszych kilkudziesięciu godzinach misji mówi Michał Madeyski:

- Mam wrażenie, że wlaliśmy pewną nadzieję w ich [lekarzy włoskich] serca, że nie są sami. Że jest szansa na to, żeby z wirusem wygrać. Jest szansa na to, żeby wszystko dookoła wróciło do takiej normalności, jak ją rozumieliśmy zanim zostaliśmy zmuszeni do tego, żeby wychodzić na ulice w maskach.

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account