Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

W Komendzie Państwowej Straży Pożarnej w Krakowie wyłączono alarmowy numer telefonu 112. Teraz osoba telefonująca z terenu powiatu wadowickiego, dodzwoni się do Krakowa. Do tej pory telefony na nr 112 odbierano na stanowisku dowodzenia w Wadowicach.

To kolejny etap zmian w małopolskim systemie ratownictwa - informuje Dziennik Polski w wydaniu internetowym.
Gazeta przypomina, że od zeszłego roku do Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Krakowie przekierowywane są wszystkie połączenia z pogotowiem ratunkowym (nr 998) wykonane z powiatu wadowickiego.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Za pośrednictwem gp24.pl pani Emilia, chciała podziękować kierowcy karetki, który znalazł się na właściwym miejscu, ponieważ udzielił natychmiastowej pomocy mężczyźnie, który zasłabł na ul. Deotymy w Słupsku.

Wczoraj (środa) około godz. 17 na ul. Deotymy w Słupsku pomocy potrzebował mężczyzna. Pani Emilia stała koło Galerii Słupsk i widziała całą sytuację. Z jej relacji wynika, że żaden z kierowców się nie zatrzymał i nie udzielił pomocy mężczyźnie, który zasłabł i leżał na ulicy. Jedynie zatrzymała się karetka, wysiadł z niej kierowca i udzielił poszkodowanemu pomocy medycznej.

Więcej: gp24.pl

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Opolanie w styczniu zadzwonili na numer alarmowy 112 ponad 25 tysięcy razy. 80 proc. z tych wezwań było nieuzasadnionych. Pytali o telefony na taxi, pizzę czy PIN karty telefonicznej.

- Dokładnie z 25 122 wezwań uzasadnionych było tylko 5523. Te przekazywaliśmy do odpowiednich służb: medycznych, policji, straży pożarnej. Nie wiemy z kolei, ile z tej liczby 5,5 tys. rzeczywiście wymagało interwencji - mówi Henryk Fester, kierownik Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego, w którym odbierane są wszystkie telefony, jakie Opolanie wykonają z terytorium województwa pod numer 112.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Po tym, jak od końca ubiegłego roku pojawiały się informacje o problemach z łącznością między zespołami ratownictwa a dyspozytorami nadzorujący system, wojewoda zwołał spotkanie z dziennikarzami w tej sprawie. - Pojawiło się wiele głosów podważających zaufanie do systemu ratownictwa medycznego - mówił wojewoda Ryszard Wilczyński.

- Incydentalne przypadki, źle zinterpretowane, wyolbrzymione bądź zmyślone zaczęły nagle kształtować opinię o systemie ratownictwa medycznego w taki oto sposób, że pojawiła się teza powszechnie multiplikowana przez media, iż system źle działa - tłumaczy wojewoda.

- Z taką tezą się nie mogłem się zgodzić. Podtrzymuję zdanie, że ten system nigdy nie działał lepiej. Ten system w momencie zmiany od razu działał lepiej niż poprzedni - dodaje wojewoda Wilczyński.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Ostateczny jest już wyrok dożywotniego więzienia dla byłego ratownika medycznego z Rzeszowa za zabicie żony lekiem usypiającym. W środę Sąd Najwyższy oddalił kasację obrońcy skazanego.

- Jest wiele procesów poszlakowych, w których dowody pośrednie są stanowcze i nie mniej pewne niż dowody bezpośrednie - mówił w uzasadnieniu postanowienia sędzia SN Rafał Malarski.

Jacek Ch. usłyszał wyrok dożywotniego więzienia w lutym zeszłego roku. O warunkowe zwolnienie będzie mógł ubiegać się po 25 latach. Orzeczenie Sądu Okręgowego w Rzeszowie utrzymał w czerwcu ubiegłego roku sąd apelacyjny z tego miasta.

Według ustaleń Jacek Ch. wstrzyknął w grudniu 2008 r. swojej 34-letniej żonie śmiertelną dawkę ketaminy, leku usypiającego, używanego w medycynie i weterynarii do znieczulenia ogólnego. Lek spowodował niewydolność krążeniowo-oddechową i doprowadził do śmierci kobiety. Zmarła w domu, we własnym łóżku. Oskarżony wezwał pogotowie, twierdził, że kobieta zmarła niespodziewanie. Policja ustaliła, że wcześniej była zdrowa. Na miejscu nie znaleziono żadnych opakowań, flakonów, pozostałości leku.

Oskarżony w śledztwie nie przyznał się do winy, co uniemożliwiło prokuraturze jednoznaczne ustalenie, co było motywem zabójstwa. - Sąd nie wyjaśnił kwestii motywu, tymczasem istotne jest, co sprawca przez swój czyn starał się osiągnąć - mówił przed SN broniący skazanego mec. Marek Książkiewicz.

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account