- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 2090
W Komendzie Państwowej Straży Pożarnej w Krakowie wyłączono alarmowy numer telefonu 112. Teraz osoba telefonująca z terenu powiatu wadowickiego, dodzwoni się do Krakowa. Do tej pory telefony na nr 112 odbierano na stanowisku dowodzenia w Wadowicach.
To kolejny etap zmian w małopolskim systemie ratownictwa - informuje Dziennik Polski w wydaniu internetowym.
Gazeta przypomina, że od zeszłego roku do Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Krakowie przekierowywane są wszystkie połączenia z pogotowiem ratunkowym (nr 998) wykonane z powiatu wadowickiego.
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 2964
Za pośrednictwem gp24.pl pani Emilia, chciała podziękować kierowcy karetki, który znalazł się na właściwym miejscu, ponieważ udzielił natychmiastowej pomocy mężczyźnie, który zasłabł na ul. Deotymy w Słupsku.
Wczoraj (środa) około godz. 17 na ul. Deotymy w Słupsku pomocy potrzebował mężczyzna. Pani Emilia stała koło Galerii Słupsk i widziała całą sytuację. Z jej relacji wynika, że żaden z kierowców się nie zatrzymał i nie udzielił pomocy mężczyźnie, który zasłabł i leżał na ulicy. Jedynie zatrzymała się karetka, wysiadł z niej kierowca i udzielił poszkodowanemu pomocy medycznej.
Więcej: gp24.pl
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 2902
Opolanie w styczniu zadzwonili na numer alarmowy 112 ponad 25 tysięcy razy. 80 proc. z tych wezwań było nieuzasadnionych. Pytali o telefony na taxi, pizzę czy PIN karty telefonicznej.
- Dokładnie z 25 122 wezwań uzasadnionych było tylko 5523. Te przekazywaliśmy do odpowiednich służb: medycznych, policji, straży pożarnej. Nie wiemy z kolei, ile z tej liczby 5,5 tys. rzeczywiście wymagało interwencji - mówi Henryk Fester, kierownik Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego, w którym odbierane są wszystkie telefony, jakie Opolanie wykonają z terytorium województwa pod numer 112.
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 2775
Po tym, jak od końca ubiegłego roku pojawiały się informacje o problemach z łącznością między zespołami ratownictwa a dyspozytorami nadzorujący system, wojewoda zwołał spotkanie z dziennikarzami w tej sprawie. - Pojawiło się wiele głosów podważających zaufanie do systemu ratownictwa medycznego - mówił wojewoda Ryszard Wilczyński.
- Incydentalne przypadki, źle zinterpretowane, wyolbrzymione bądź zmyślone zaczęły nagle kształtować opinię o systemie ratownictwa medycznego w taki oto sposób, że pojawiła się teza powszechnie multiplikowana przez media, iż system źle działa - tłumaczy wojewoda.
- Z taką tezą się nie mogłem się zgodzić. Podtrzymuję zdanie, że ten system nigdy nie działał lepiej. Ten system w momencie zmiany od razu działał lepiej niż poprzedni - dodaje wojewoda Wilczyński.
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 2753
Ostateczny jest już wyrok dożywotniego więzienia dla byłego ratownika medycznego z Rzeszowa za zabicie żony lekiem usypiającym. W środę Sąd Najwyższy oddalił kasację obrońcy skazanego.
- Jest wiele procesów poszlakowych, w których dowody pośrednie są stanowcze i nie mniej pewne niż dowody bezpośrednie - mówił w uzasadnieniu postanowienia sędzia SN Rafał Malarski.
Jacek Ch. usłyszał wyrok dożywotniego więzienia w lutym zeszłego roku. O warunkowe zwolnienie będzie mógł ubiegać się po 25 latach. Orzeczenie Sądu Okręgowego w Rzeszowie utrzymał w czerwcu ubiegłego roku sąd apelacyjny z tego miasta.
Według ustaleń Jacek Ch. wstrzyknął w grudniu 2008 r. swojej 34-letniej żonie śmiertelną dawkę ketaminy, leku usypiającego, używanego w medycynie i weterynarii do znieczulenia ogólnego. Lek spowodował niewydolność krążeniowo-oddechową i doprowadził do śmierci kobiety. Zmarła w domu, we własnym łóżku. Oskarżony wezwał pogotowie, twierdził, że kobieta zmarła niespodziewanie. Policja ustaliła, że wcześniej była zdrowa. Na miejscu nie znaleziono żadnych opakowań, flakonów, pozostałości leku.
Oskarżony w śledztwie nie przyznał się do winy, co uniemożliwiło prokuraturze jednoznaczne ustalenie, co było motywem zabójstwa. - Sąd nie wyjaśnił kwestii motywu, tymczasem istotne jest, co sprawca przez swój czyn starał się osiągnąć - mówił przed SN broniący skazanego mec. Marek Książkiewicz.
