Po tym, jak od końca ubiegłego roku pojawiały się informacje o problemach z łącznością między zespołami ratownictwa a dyspozytorami nadzorujący system, wojewoda zwołał spotkanie z dziennikarzami w tej sprawie. - Pojawiło się wiele głosów podważających zaufanie do systemu ratownictwa medycznego - mówił wojewoda Ryszard Wilczyński.
- Incydentalne przypadki, źle zinterpretowane, wyolbrzymione bądź zmyślone zaczęły nagle kształtować opinię o systemie ratownictwa medycznego w taki oto sposób, że pojawiła się teza powszechnie multiplikowana przez media, iż system źle działa - tłumaczy wojewoda.
- Z taką tezą się nie mogłem się zgodzić. Podtrzymuję zdanie, że ten system nigdy nie działał lepiej. Ten system w momencie zmiany od razu działał lepiej niż poprzedni - dodaje wojewoda Wilczyński.
Pacjenci coraz częściej dzwoniąc po karetkę żądają, aby była to karetka "S" czyli z lekarzem, a nie tylko z ratownikami medycznymi. Dlaczego nie w każdej karetce jest lekarz? - Bo tak jest taniej, a poza tym brakuje lekarzy ratowników - mówi Marek Dryja, wojewódzki konsultant do spraw medycyny ratunkowej. - Jest mało specjalistów medycyny ratunkowej, w kraju jest ich niewiele ponad 800. Ograniczenia wynikają z predyspozycji lekarzy. Nie wszyscy chcą jeździć w ambulansie, nie wszyscy się nadają, bo jest to praca bardzo specyficzna, w trudnych warunkach - tłumaczy Marek Dryja.
Na spotkaniu wyjaśniano także kiedy dzwonić po karetkę, a kiedy należy samemu udać się do lekarza. Poinformowano ponadto, kiedy do zdarzenia wysyłany jest zespół ratownictwa z lekarzem, a kiedy bez niego.
Źródło: radio.opole.pl

Komentarze
No właśnie kiedy? Może znów dowiem się czegoś nowego, bo ja myślałem że dysponowanie ZRM wprost wynika z zapisów ustawy. Mam wrażenie, że na tej konferencji brakowało tylko JJ'a - eksperta od spraw wszelakich w ratownictwie!
Ciekawe kto jest taki ciemny? i ma takie pomysły?. No i kiedy się wysyła karetkę z lekarzem?, bardzo chętnie bym się dowiedział?
Gdybym wysyłał karetki według tej Bzdurnej informacji, większość wezwań do NZK kończyłaby się zgonem pacjenta.
Przypominam mądrym inaczej, iż dojazd zespołu specjalistyczne go do miejscowości oddalonej od miejsca stacjonowania zespołu typu S, niejednokrotnie to odległość 40 km, czas dotarcia karetki na miejsce to dobre pół godziny. człowiek umiera 3-4 minuty, jak zatem zespół typu S ma uratować tego pacjenta.
Bardzo chętnie poznam dane tego który to wymyślił i w razie potrzeby, wyśle mu zespół z lekarzem oddalony o 40 km .
No cóż, ale wystawienie aktu zgonu, to tez ważna sprawa. Chyba że informacja kiedy wysłać zespól z lekarzem dotyczyła właśnie zgonu , to przepraszam.
Więc Jot-Jot zacznie teraz kształcić na potęgę specjalistów. A karetki pod jego SORem będą stały nie 2-3, ale 5 godzin.