Ratownik tarnowskiego pogotowia sam potrzebował opieki medycznej, po tym jak pojechał pomóc młodej tarnowiance, która spadła ze schodów. W trakcie interwencji został uderzony w twarz i podobnie jak osoba, którą opatrywał, też trafił do szpitala. Do bulwersującgo zdarzenia doszło w środę ok. godz. 22 w jednym z bloków przy ul. Pułaskiego. - Wezwanie dotyczyło młodej kobiety, która - jak twierdziła - została zepchnięta ze schodów, w wyniku czego mocno uderzyła głową o posadzkę. Poszkodowana słabła i czuła się źle. Decyzja o wysłaniu do niej karetki była uzasadniona - mówi Kazimiera Kunecka, dyrektorka Powiatowej Stacji Pogotowia w Tarnowie.
W mieszkaniu trwała zakrapiana alkoholem impreza. Niektórzy z biesiadników wyraźnie przeszkadzali ratownikom w wykonywaniu ich pracy. Ponieważ sytuacja robiła się coraz bardziej gorąca, zespół karetki zdecydował się wezwać do pomocy patrol policji.
Więcej: gazetakrakowska.pl

Komentarze
Wiemy jakie obrażenia ponieśli, czym zostali zaatakowani, przez kogo, etc etc.
Mnie natomiast interesuje, jakie konsekwencje zostały wyciągnięte w stosunku do sprawców tych zdarzeń?, jakie rozwiązania proponuje MZ w kwestii zapobiegania takim sytuacjom ?, w jaki sposób MZ chce wynagrodzić ryzyko utraty zdrowia i życia ratownikom PRM?(nie jesteśmy wprawdzie strażakami, no ale wyjeżdżamy do zdarzeń dziesięciokrotn ie więcej razy niż oni, czyli narażamy się dziesięciokrotn ie więcej razy niż strażacy na utratę zdrowia i życia)
I jak długo będzie trwał ten BAJZEL panujący w Ratownictwie Medycznym. Na te nurtujące mnie pytania chciałbym otrzymać odpowiedzi od mającego w dolnym odcinku przewodu pokarmowego ministra zdrowia.