Kiedy ratownik medyczny źle sypia, miewa koszmary, jest drażliwy - to znaczy, że dopadł go wtórny stres pourazowy. Ekipy ratunkowe powinny mieć wsparcie psychologiczne w swojej pracy - twierdzi Elżbieta Szymanowska, wrocławska psycholog ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej
W badaniu przeprowadzonym przez Elżbietę Szymanowską, magistrantkę Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, wzięło udział 85 ratowników medycznych, w tym dziesięć kobiet. - To nadzwyczaj ciężka praca. Wymaga wyjątkowych predyspozycji, przede wszystkim psychicznych. Pracuje się pod presją czasu, w stresie, podczas interwencji należy być wyjątkowo skoncentrowanym - mówi Szymanowska.
W ankietach przygotowanych przez badaczkę były pytania dotyczące doznań somatycznych: bólów brzucha i mięśni, zmęczenia oczu. W innym zestawie ratownicy byli pytani: czy mają kłopoty ze snem, czy mają koszmary senne, czy zdarzają się im częściej niż zwykle wybuchy gniewu, czy są drażliwi, czy mają problemy z koncentracją, czy mają natrętne wspomnienia traumatycznego zdarzenia, tak jakby sami je przeżyli, czy gwałtownie reagują na hałas.
- Takie zachowania i dolegliwości mogą być skutkiem wtórnego stresu pourazowego. Ratownicy, którzy sami nie są ofiarami wypadków, ale im pomagają, pod wpływem rozmów z ofiarami, bywają narażeni na stres - wyjaśnia Szymanowska.
Czytaj więcej: gazeta.pl

Komentarze
Na 85 tys ludności - straż 600 wyjazdów rocznie, Ratownictwo 5000 tys rocznie.
Macie Państwo jakieś gotowe propozycje aby chronić zdrowie i życie tych którzy dbają o wasze zdrowie i życie????- wątpię. To pytanie kieruje do Ministerstwa Zdrowia.
Może skrócicie nam czasu pracy?
Docenicie finansowo, umożliwicie dostęp do psychologa, psychoterapii?
A może porostu stworzycie nam lepsze warunki pracy , abyśmy nie musieli się czuć gorsi od pozostałych zawodów medycznych? w tej trudnej pracy?
Z niecierpliwości ą czekam na konkretne propozycje.
Największy stres to jest 10każdego miesiąca jak patrzysz na pasek od jałmużny.