Zaloguj
x
x
Zarejestruj
x

Forum Ratownicze
Galeria ratownicza
Komentarze użytkowników
Przeszukuj - Kategorie
Artykuły
Przeszukuj - Tagi
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

jezyk migowyOsoby posługujące się językiem migowym powinny mieć możliwość porozumienia się z policjantami, strażakami, strażnikami gminnymi i ratownikami medycznymi. Przygotowany przez Senat projekt zmiany przepisów – nakładający na te służby m.in. obowiązek świadczenia usług tłumacza migowego – został już przesłany do Sejmu.

Ustawa o języku migowym nie zobowiązuje służb ratowniczo-interwencyjnych oraz jednostek systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego do wsparcia osób posługującym się językiem migowym. To przykład wykluczania takich osób i utrudniania ich samodzielności. NIK uznała za niezbędne wprowadzenie do prawa zmian likwidujących te ograniczenia.

Z wnioskami Najwyższej Izby Kontroli zgodził się Senat RP. Przygotowany przez izbę wyższą parlamentu projekt zmiany Ustawy o języku migowym i innych środkach komunikowania się stanowi pełną realizację wniosków de lege ferenda opracowanych przez NIK.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

"Czerwony kod" miałby zapewnić błyskawiczną pomoc mundurowych ratownikowi, który poczułby realne zagrożenie ze strony pacjenta lub jego otoczenia.

Pomysł bydgoskiego pogotowia ratunkowego to efekt ostatnich wydarzeń.
- Tylko w ciągu roku odnotowanych zostało około 20 groźnych ataków na ratowników - mówi rzecznik pogotowia, Krzysztof Wiśniewski.

- Są to już takie ataki, gdzie ratownik medyczny zostaje popychany, uderzany. Agresja słowna tak naprawdę jest na porządku dziennym. Do groźniejszych ataków dochodzi szczególnie w trakcie wyjazdów weekendowych, kiedy zdarzają się pacjenci po spożyciu, po dopalaczach. Ten zawód jest faktycznie takim zawodem wysokiego ryzyka. Próbujemy trochę negocjować z policją, żeby stworzyć taki "kod czerwony", gdy ratownik medyczny daje sygnał do dyspozytora, że pacjent jest agresywny, żeby policja reagowała natychmiast w takim właśnie "kodzie czerwonym" - mówi Krzysztof Wiśniewski.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Wkrótce wojskowi ratownicy medyczni będą mogli podawać krew, a także wykonywać drobne zabiegi chirurgiczne. MON chce, żeby żołnierze wzięli udział w dodatkowych kursach i zyskali większe uprawnienia. – To konieczne, bo ratownicy medyczni działają w szczególnych warunkach, jakim jest pole walki – mówią przedstawiciele resortu.

Wojskowi ratownicy medyczni udzielają żołnierzom podstawowej pomocy medycznej. Mogą np. przyrządowo przywracać drożność dróg oddechowych, wykonać defibrylację i badanie EKG, a także podawać niektóre leki. Pod nadzorem lekarza z kolei mają prawo wykonać intubację dotchawiczą z użyciem środków zwiotczających czy założyć sondę żołądkową. Zakres ich uprawnień jest niemal taki sam jak ratowników medycznych Państwowego Ratownictwa Medycznego.

Kwalifikacje wojskowi ratownicy medyczni zdobywają na studiach licencjackich. Jednak zdaniem MON kompetencje tej grupy powinny być większe. Powód jest oczywisty: trudne warunki działania, często na polu walki, wydłużony czas ewakuacji rannego, nierzadko uciążliwe warunki klimatyczne. W takich okolicznościach ich zadaniem jest zapewnić natychmiastową i nieprzerwaną pomoc do momentu uzyskania specjalistycznej opieki medycznej.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Bieszczadzkie Pogotowie Ratunkowe w Sanoku zostało utworzone uchwałą Rady Powiatu w marcu 2017 roku, w kwietniu bieżącego roku obowiązki dyrektora powierzono Beacie Pieszczoch. Po dopełnieniu wszystkich formalności prawnych związanych z organizacją podmiotu przystąpiono do cesji kontraktu ze szpitala specjalistycznego na Bieszczadzkie Pogotowie Ratunkowe.

Cesja dokonała się z dniem 1 sierpnia 2018 roku. Wówczas to zawarta została umowa z NFZ na udzielanie świadczeń w zakresie ratownictwa medycznego przez BPR. Teraz BPR funkcjonuje jako osobny podmiot leczniczy. Jakie były przyczyny oddzielenia się pogotowia i jakie korzyści wynikają z tej cesji, porozmawialiśmy z Beatą Pieszczoch.

isanok: Jakie były powody oddzielenia się pogotowia od szpitala?

Beata Pieszczoch: Powodem było zapewnienie sprawniejszego wykonywania zadań systemu Państwowe Ratownictwo Medyczne. Jest to możliwe poprzez utworzenie jednego Pogotowia Ratunkowego, które będzie obejmowało obszar powiatów: sanockiego, brzozowskiego, leskiego i bieszczadzkiego w oparciu o Dyspozytornię medyczną w Sanoku. Sprawne realizowane zadań wymaga ukierunkowania działalności na opisywany rodzaj działalności w tym wypadku ratownictwo medyczne co jest trudne w szpitalach, które oprócz pogotowia mają w swoich strukturach oddziały szpitalne, przychodnie, poradnie i prowadzą wieloprofilową działalność.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

- Praca dyspozytora była niejako wyzwaniem, którego zawsze byłem ciekaw. Chciałem spróbować, jak to jest być po drugiej stronie słuchawki, konfrontować rzeczy, które zgłaszają osoby potrzebujące pomocy, i to, co widzę, pracując jako ratownik medyczny.

Po pięciu latach pracy widzę, że bardzo dobrze czuję się w tej pracy i chyba w miarę dobrze odnalazłem się na tym stanowisku. Jeszcze jednym czynnikiem, który popchnął mnie do tej decyzji, jest aspekt finansowy.

Zarobki w ratownictwie medycznym są na takim poziomie, że musimy dorabiać do pensji. Praca w dyspozytorni daje taką możliwość, dodatkowo proponując urozmaicenie i nowe wyzwania.

Podejrzewam, że praca jest bardzo stresująca.

- Zdecydowanie tak. Jest to praca wymagająca, nieprzewidywalna, a tym samym niezwykle stresująca. Jako dyspozytor muszę zdecydować o tym, czy wysłać karetkę, czy też nie, nie widząc pacjenta. Dyspozytor medyczny opiera się na procedurach wspomagających podjęcie decyzji, na własnym doświadczeniu i chyba trochę na intuicji.

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account