Niecodzienna akacja porodowa miała miejsce kilka dni temu w Gdyni. Po godz. 2.15 pod numer alarmowy zadzwonił mężczyzna, prosząc o pomoc przy porodzie żony.
W czasie kiedy operatorka 112 próbowała się połączyć z pogotowiem ratunkowym, mężczyzna relacjonował, co się dzieje, a do rozmowy włączyła się ratowniczka medyczna, która pomagała mu odebrać poród - informuje tvn24.pl Jak mówi Justyn Kamiński, kierownik Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Gdańsku, ratowniczka, która kierowała akcją porodową przez telefon, nie czuje się bohaterką. Prosi o zachowanie anonimowości, twierdzi, że wykonywała tylko swoje obowiązki służbowe.
Źródło: rynekzdrowia.pl
