Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Dariusz Ł. stanie przed głogowskim sądem, bo nie udzielił pomocy rannemu kierowcy. Wciągnął go z samochodu, zaciągnął do pobliskiego lasu i porzucił. Nawet nie wezwał karetki pogotowia.

Do tego zdarzenia doszło 23 listopada ubiegłego roku. Tego dnia w Brzegu Głogowskim czterej mężczyźni, w tym także 42-letni Dariusz Ł., pili razem alkohol.

Około 21.30 postanowili autem marki bmw, należącym do jednego z nich, pojechać do Głogowa. W Żukowicach na łuku drogi kierujący, jadąc z prędkością 142 km na godzinę, wpadł w poślizg. Auto uderzyło bokiem w drzewa na poboczu. Dwaj pasażerowie siedzący na tylnej kanapie stracili przytomność. Kierujący doznał urazu kończyn i nie mógł chodzić.

Oskarżonemu nic się nie stało. Zaraz po wypadku Dariusz Ł. wyszedł z rozbitego samochodu,
a następnie wyciągnął kierowcę, który poprosił o wezwanie pogotowia i policji. Dariusz Ł. uznał, że ma za dużo do stracenia. Nie zgodził się też wyciągnąć z auta nieprzytomnych kolegów twierdząc, że ci i tak nie żyją. Mimo, że kierowca chciał pozostać w miejscu, oskarżony zarzucił go sobie na plecy i przeniósł około 250 metrów w głąb zagajnika. Dopiero tam, gdy opadł z sił zostawił kierującego i odszedł nie wzywając pogotowia.

Ranny kierowca zdołał zadzwonić do znajomego, który wezwał pogotowie. Służby ratunkowe przez pewien czas nie mogły odnaleźć zostawionego w lesie mężczyzny. Udało się to dopiero, gdy ten zaczął gwizdać.

- Z opinii biegłego wynika, że pozostawienie kierowcy i nie powiadomienie służb narażało go na niebezpieczeństwo utraty życia albo doznanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu - powiedziała nam rzeczniczka prokuratury Liliana Łukasiewicz.

Czytaj więcej: gazetalubuska.pl

Twoja reakcja na artykuł?

Aby dodać komentarz, zaloguj się!

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account