Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Radomiu pierwsze połączenia z telefonów stacjonarnych zaczęło odbierać na początku grudnia zeszłego roku. Teraz obsługuje 25 powiatów. Operatorzy decydują o tym, która ze służb powinna interweniować, gdy miał miejsce wypadek, pożar, ktoś zachorował. Zdarzają się jednak i nietypowe prośby o interwencję - czytamy w portalu Gazeta.pl Radom.

W Centrum Powiadamiania Ratunkowego przyjmowane są zgłoszenia z numeru alarmowego 112 z większości powiatów woj. mazowieckiego. Do końca roku pracownicy CPR zaczną odbierać telefony z całego województwa (od 30 stycznia 2013 r. obsługiwane są też i sieci komórkowe), z wyłączeniem miasta stołecznego Warszawy.

Połączenie odbiera przeszkolony operator, który pyta o to, co i gdzie się stało, ile osób potrzebuje pomocy, już w trakcie rozmowy wprowadza do formularza najważniejsze dane. Decyduje o tym, która ze służb powinna interweniować, i do niej przełącza rozmowę i wysyła formularz. Wszystko to robi, naciskając jeden przycisk na konsoli. Może, na przykład w razie wypadku drogowego, te same informacje przesłać jednocześnie do strażaków, policjantów i ratowników medycznych. Wszystko trwa sekundy.
- Na początku, w lutym, na jednej zmianie pracowały tylko dwie osoby, teraz jest ich 12. CPR przyjmuje zgłoszenia przez całą dobę, jest ich do 2 tysięcy. Najwięcej w weekendy i wieczorami - mówi Paweł Pora, rzecznik radomskiej straży pożarnej.

Poproszę taksówkę

Połączenie z nr. 112 jest bezpłatne. Można zadzwonić nawet wtedy, gdy nie mamy nic na koncie lub klawiatura jest zablokowana. Wtedy to jedyny numer, pod który możemy się dodzwonić. Dlatego zdarza się, że CPR odbiera nietypowe prośby o interwencję.

- Operatorzy odbierają telefony z prośbą o wysłanie taksówki lub połączenie ich z członkiem rodziny, bo nie mają nic na koncie i nie mogą zadzwonić. Ktoś poprosił o przysłanie radiowozu jako podwózki, bo uciekł mu autobus. Zdarzyło się też, że ktoś zadzwonił, bo zgubił klucze lub zaciął mu się zamek w drzwiach. Nie jest to zagrożenie życia i zdrowia, powinien skontaktować się ze ślusarzem - wyjaśnia rzecznik.

Czytaj więcej: radom.gazeta.pl

Twoja reakcja na artykuł?

Aby dodać komentarz, zaloguj się!

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account