Arkadiusz Mularczyk, przewodniczący Klubu Parlamentarnego Solidarna Polska, powiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez wojewodę małopolskiego, gdyż ten likwidując powiatowe dyspozytornie pogotowia mógł narazić mieszkańców na niebezpieczeństwo utraty życia lub spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Wszczęte 20 lutego postępowanie ma wyjaśnić, czy nowy system ratownictwa medycznego funkcjonuje prawidłowo. Zdaniem posła nie funkcjonuje dobrze, do czego przyczyniła się likwidacja lokalnych dyspozytorni pogotowia w Nowym Sączu, Limanowej, Gorlicach, Brzesku, Nowym Targu i Zakopanem.
Mularczyk (jest posłem z Nowego Sącza) uważa, że było to błędem, gdyż na południu małopolski, w górzystym terenie dyspozytorzy i ratownicy muszą świetnie znać topografię i specyfikę lokalnego nazewnictwa, którym posługują się osoby wzywająca karetkę. - Brak odpowiedniej wiedzy może przyczynić się do śmierci pacjenta. Tak było w przypadku mężczyzny z Niepołomic, do którego dyspozytor wysłał karetkę z Nowej Huty - powiedział Mularczyk na konferencji prasowej.
Dodał, że wadliwie działający system mógł być też przyczyną śmierci dwóch osób na Podhalu.
- Wojewoda dostał zawiadomienie w tej sprawie. Jemu też zależy na wyjaśnieniu wątpliwości - potwierdziła w Gazecie Krakowskiej Monika Frenkiel, rzecznik prasowy wojewody Jerzego Millera.
Wcześniej, w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl, przypomniała, że elementami systemu ratownictwa medycznego jest nie tylko pogotowie - również straż pożarna, Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe i Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe. - Jeśli w okolicy miejsca zdarzenia nie ma karetki pogotowia, dyspozytor systemu może zdecydować o wysłaniu np. straży pożarnej do udzielenia pomocy.
Problemem utrudniającym sprawne działanie ratownictwa medycznego w Małopolsce jest również brak pełnego pokrycia zasięgiem telefonii komórkowej. Według niektórych szacunków, aż 30 proc. województwa to obszar białych plam w zasięgu GSM.
Więcej: rynekzdrowia.pl
