Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

W Polsce toksykologia kojarzy się często jedynie z zatruciami alkoholowymi. Na świecie to ważny element bezpieczeństwa zdrowotnego - mówi dr Piotr Burda, konsultant krajowy w dziedzinie toksykologii klinicznej.

Rynek Zdrowia: Mamy Euro 2012. Czy polskie służby medyczne przygotowane są do reagowania na zagrożenia chemiczne i toksykologiczne?

Piotr Burda: - Przez ostatnie 10 lat nic się nie zmieniło. Nadal nie ma koncepcji, jak ma działać ratownictwo medyczne i jaki ma mieć udział toksykologia kliniczna na wypadek skażeń chemicznych. Obecnie jest plan zabezpieczenia medycznego Euro 2012, ale to wyjątkowa sytuacja. W Warszawie ośrodek toksykologii potraktowany został przez władze miasta jako “wysypiacz najciężej zatrutych alkoholem kibiców”.

Decydenci nie chcą widzieć, ale też nie przewidują pewnych współczesnych zagrożeń. Nadzór nad nimi wiąże się z koniecznością zapewnienia finansowania systemu wczesnego ostrzegania w ramach bezpieczeństwa zdrowotnego z budżetu państwa. W Ministerstwie Zdrowia od lat leży projekt takiego systemu. Jednak również lekarze nie rozumieją znaczenia informacji i danych o zatruciach chemikaliami. Podobnie jest ze zgłaszaniem niepożądanych działań leków.

 

 

Jakie to zagrożenia?

- System informacji toksykologicznej byłby podstawowym źródłem informacji o substancjach niebezpiecznych w razie tzw. masowych skażeń chemicznych, ale nie tylko. Informacja toksykologiczna, która jest jedyną tego rodzaju strukturą w polskiej ochronie zdrowia, działająca 24 godziny na dobę przez cały rok, udziela telefonicznych konsultacji, informacji i porad toksykologicznych dla lekarzy i społeczeństwa. System kontroli i monitorowania zatruć, który jest swoistym systemem wczesnego ostrzegania pozwala dostrzec pojawienie się nowych tendencji.

Przykładem jest interwencja gdańskiego ośrodka toksykologii po pojawieniu się na terenie kraju śmiertelnych tabletek UFO kilka lat temu. Dzięki informacji udało się zminimalizować liczbę zatruć i zgonów.

Dobrym przykładem jest też sytuacja z “dopalaczami”. Pierwsze informacje o ich psychoaktywnym, szkodliwym działaniu pojawiły się w połowie lat 2000. Gdyby funkcjonował regularny monitoring zatruć, dużo wcześniej wiedzielibyśmy o wzroście ich zażywania w skali kraju, co pozwoliłoby na wcześniejszą reakcję. Nie musiałoby dojść do takich spektakularnych medialnie akcji, jak w 2010 roku. Skoro jednak już do nich doszło, powinniśmy być powiadamiani o nowych informacjach. Tymczasem po stopniowej identyfikacji substancji w dopalaczach, nikt nas nie informował o efektach tych badań.

Czytaj więcej: rynekzdrowia.pl

Twoja reakcja na artykuł?

Aby dodać komentarz, zaloguj się!

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account