Chciałem się podzielić spostrzeżeniami z działania numeru alarmowego w dniu otwarcia Euro 2012, z którego niestety musiałem skorzystać - pisze nasz Czytelnik.
O godzinie 3:02 wybieram numer 112 (z braku pod ręką telefonu stacjonarnego) w celu zgłoszenia podejrzenia zawału i wezwania karetki. Po kilku sekundach słuchawkę podnosi dyspozytor i przyjmuje zgłoszenie. Ale co najlepsze pani kazała czekać aż przekaże zgłoszenie do krakowskiemu pogotowiu ratunkowemu i połączy. Oczekiwanie na połączenie o godz. 3 w nocy trwało blisko pięć minut. W tym czasie karetka powinna być już dawno w drodze, zwłaszcza do zawału. Wole nie wiedzieć ile się trzeba naczekać na połączenie w godzinach szczytu.
Dodatkowo bulwersuje fakt, że po uzyskaniu połączenia jeszcze raz trzeba przedstawić takie same informacje i dopiero karetka zostanie wysłana. Czyli od momentu wybrania numeru 112 do wysłania karetki minęło blisko 7 minut a podobno każda minuta się liczy.
Źródło: krakow.gazeta.pl

Komentarze