Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Podczas śnieżycy w gdyńskim lesie zaginął młody mężczyzna. Ratownicy i przewodnik z psem mają niewiele czasu, aby znaleźć go zanim zamarznie na śmierć - to fragment ćwiczeń Poszukiwawczego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, które odbyły się w Gdyni. W rolę poszukiwanego wcielił się operator kamery trojmiasto.pl, który czekał na ratunek w zaspie śniegu.

Tyraliera! Naprzód marsz! - zarządził prezes POPR Tadeusz Grabowski i piętnastu ratowników ruszyło przez polanę pokrytą grubą warstwą śniegu. Każdy z nich trzymał w ręku sondę, czyli metalowy pręt, który służy do wbijania w śnieg i sprawdzania, czy pod jego powierzchnią nie ma ciała poszukiwanego człowieka.

Zespół ratowników dokładnie przeszukał polanę nieopodal gdyńskiego osiedla Kacze Buki zobacz na mapie Gdyni, po czym poszukujący zaczęli przeczesywać pobliski las. Ratownicy trochę zwolnili tempo, bo śnieżne zaspy w gęstym sosnowym lesie wymagały jeszcze większej dokładności przy sondowaniu. - Dzięki temu mamy pewność, że cały teren jest porządnie przeszukany - zapewniał ratownik Michał Romasz.
Do akcji poszukiwania naszego operatora kamery, który wcześniej jako ochotnik zasypany został w zaspie śniegu, włączył się także przewodnik z psem. Dwuletni border collie o imieniu Absynt zaczął węszyć obok sektora, w którym działali ratownicy.

- Absynt jest stworzony do poszukiwań w śniegu. Jest szybszy od ludzi i ma lepszy węch. Poza tym psy rasy border collie są lżejsze od owczarków niemieckich i labradorów, więc łatwiej pokonują śnieżne zaspy - zachwalała swojego pupila Joanna Sikora, przewodniczka psa i zarazem ratownik medyczny POPR.

Czytaj więcej: trojmiasto.pl

Twoja reakcja na artykuł?

Aby dodać komentarz, zaloguj się!

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account