Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

W poniedziałkowej Kronice przedstawiliśmy Państwu historię skrajnie wyczerpanego bezdomnego, którego pogotowie nie zabrało do szpitala po tym jak odmówił. Zadaliśmy otwarte pytanie, czy to prawo jest tak brutalne, czy może dało się coś zrobić tylko zabrakło ludzkiego odruchu. W dalszym ciągu szukamy na nie odpowiedzi... Niestety bohater tej historii zmarł we wtorek w szpitalu.

- Pacjent trafił do nas skrajnie wyniszczony, w skrajnie złym stanie, we wstrząsie septycznym, niestety nie miał szans na przeżycie - wyjaśnia dr Anna Prokop-Staszecka, dyr. Szpitala Specjalistycznego im. Jana Pawła II w Krakowie.

To tragiczny finał historii, która zaczęła się w bloku przy ulicy Weissa na krakowskim osiedlu Azory.

Bezdomny został znaleziony na klatce schodowej. Był słaby. Nie był w stanie nawet wstać. Wezwano więc straż miejską. Strażnicy zaproponowali, że odwiozą go do szpitala. Bezdomny jednak nie chciał jechać do szpitala. Strażnicy zaproponowali mu więc odwiezienie go do ogrzewalni przy Centrum Uzależnień na co wyraził zgodę. Jednak podczas schodzenia ze schodów zaczęło mu się robić słabo.
Strażnicy wezwali pogotowie.

- Został wysłany najbliższy wolny zespół, który zbadał pacjenta i zaproponował mu przewiezienie do szpitala. Co najmniej dwukrotnie pacjent odmówił do czego ma prawo, stad nic więcej nie mogliśmy zrobić - tłumaczy Anna Zielińska, kier. dyspozytury pogotowia ratunkowego w Krakowie.

Te słowa potwierdzają strażnicy miejscy. Zgodnie z prawem odmowa bezdomnego wystarczyła, by ratownicy zostawili go samemu sobie.

- Niestety czasem tak bywa, że pacjent musi stracić przytomność żebyśmy mogli o nim decydować - wyjaśnia dyr. dyspozytury pogotowia ratunkowego.

Ale nie tym razem. Karetka odjechała, a bezdomny radiowozem straży miejskiej został odwieziony do ogrzewalni przy krakowskim Centrum Profilaktyki i Uzależnień. Tu lekarz uznał, że pacjent jest w stanie skrajnego wycieńczenia i musi trafić do szpitala.

Tym razem też nie chciał jechać, ale zmienił zdanie, bo usilnie prosił go o to tutejszy lekarz.

Czy takiej rozmowy zabrakło, gdy przyjechała karetka wezwana przez strażników miejskich? Tego nie wiadomo. Wiadomo, że po badaniach w szpitalu okazało się, że pacjent ma zaawansowaną gruźlice. A dziś już nie żyje.

Zobacz wideo!

Źródło: tvp.pl

Twoja reakcja na artykuł?

Komentarze  

markus99
+2 #1 markus99 2012-02-08 23:12
Wcale nie winię ratowników trzymam ich stronę.Często pacjenci odmawiają przewiezienia do szpitala i puki co mają takie prawo, sam nie raz tak miałem,dlaczego dziennikarze nie pomogli mu skoro teraz tacy mądrzy i taką aferę kręcą?.
Zgłoś administratorowi
ww61
+1 #2 ww61 2012-02-09 13:30
Nie tak dawno mieliśmy podobny przypadek.Po blisko godzinnych staraniach pacjent zgodził się na przewóz do szpitala ale co z tego,że mimo kolejnej godziny przekonywania nie wyraził zgody na hospitalizację. Takie prawo,które potwierdził zapytany o możliwą furtkę prokurator.Pacj ent wrócił do domu i zmarł na skutek nie leczonych odmrożeń
Zgłoś administratorowi

Aby dodać komentarz, zaloguj się!

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account