Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

Dyspozytorzy mówią wprost: mamy za dużo obowiązków, odpowiadamy za ludzkie życie, a wypłaty są żenująco niskie.

Czy wkrótce telefon 999 zamilknie w połowie województwa?

Pracownicy Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Legnicy grożą odejściem z pracy. Po ostatnim przemodelowaniu systemu zaledwie sześć osób odpowiada za przyjmowanie zgłoszeń pod "999" z połowy Dolnego Śląska. Dyspozytorzy narzekają na zbyt małą liczbę stanowisk, są przepracowani, narzekają na niskie zarobki. Andrzej Hap, dyrektor legnickiego pogotowia ratunkowego, przyznaje, że przy obecnym budżecie, pracownikowi z kilkuletnim stażem może płacić 2400 złotych miesięcznie. To mniej niż w pobliskim hipermarkecie za pracę na kasie...

- No i tam nie trzeba siedzieć w pampersach. Niestety wychodzi na to, że dojdzie mi kolejny koszt, czyli pieluchomajtki dla dyspozytorów, bo te panie nie są w stanie odejść od konsoli, dlatego że non-stop odbierają telefony w sprawie ratowania życia - tłumaczy Andrzej Hap.

Jeszcze miesiąc temu sześcioro legnickich dyspozytorów przyjmowało zgłoszenia z siedmiu powiatów i nadzorowało pracę 20 karetek. Dziś ci sami ludzie obsługują 40 ambulansów na dwukrotnie większym terenie i nadal muszą odbierać prośby o pomoc. Założenia do modernizacji systemu przewidywały, że wszystkie telefony pod "999" będą kierowane do Wrocławia. Tak się jednak nie stało.

Więcej: radiowroclaw.pl

Twoja reakcja na artykuł?

Aby dodać komentarz, zaloguj się!

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account