Do szpitala w Piotrkowie Trybunalskim trafił mężczyzna, który zasłabł na ulicy. Przyjęto go na oddział ratunkowy, a po trzech godzinach uznano, że nie wymaga hospitalizacji i wypuszczono go do domu. Ledwo przekroczył szpitalną bramę i zmarł. Teraz sprawą zajmuje się prokuratura.
W poniedziałek, 21 marca, 41-letnia kobieta wezwała karetkę na widok mężczyzny, który zasłabł na ulicy. Pogotowie przywiozło go do szpitala przy ulicy Rakowskiej 26 w Piotrkowie Trybunalskim około godziny 17.30. Lekarze z oddziału ratunkowego natychmiast się nim zajęli.
Został zbadany przez dwóch specjalistów, którzy po około trzech godzinach wypuścili go do domu, gdyż uznali, że 59-latek nie wymaga hospitalizacji. Następnego dnia we wczesnych godzinach porannych znaleziono jego martwe ciało na trawniku przed szpitalem.
Czytaj więcej: se.pl
