Zaloguj
x
x
Zarejestruj
x


Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Wkrótce rozpocznie się proces ratownika medycznego z częstochowskiego pogotowia ratunkowego. Mężczyzna jest oskarżony o zaniedbania, które mogły przyczynić się do zgonu pacjenta.

- To precedensowy przypadek w Częstochowie, ale pokazuje, że odpowiedzialność za prawidłowe zdiagnozowanie osób, do których wzywane jest pogotowie ratunkowe, spoczywa w równym stopniu na lekarzach co ratownikach medycznych, którzy nie mogą działać rutynowo - oceniają śledczy.

Dwa lata temu do jednego z mieszkańców Częstochowy zostało wezwane pogotowie ratunkowe. Wzywająca pomocy żona mężczyzny przekazała dyspozytorowi pogotowia, że zastała męża w mieszkaniu nieprzytomnego. Ujawniła też że mężczyzna ma "ciągi alkoholowe", choć - jak twierdziła - nie wyczuła od niego alkoholu. Z taką informacją od dyspozytora, do pacjenta pojechało pogotowie ratunkowe tylko z obsadą ratowników medycznych. Badający pacjenta ratownik - szef zespołu - uznał po pobieżnym badaniu, że nieprzytomny pacjent nie ma żadnych obrażeń i nie trzeba go zawozić do szpitala. Zostawiając nieprzytomnego w domu zalecił, gdy odzyska świadomość, wizytę w przychodni zdrowia. Gdy po kilku godzinach - była już noc - mężczyzna nadal był nieprzytomny i zaczął pluć krwią, rodzina wezwała ponownie pogotowie. Tym razem przyjechał lekarz, który natychmiast zabrał chorego do szpitala na Parkitce. Tam okazało się, że częstochowianin ma pękniętą czaszkę, rozlegle obrażenia mózgu i krwotok wewnętrzny - najprawdopodobniej w wyniku upadku.

Mimo wysiłków lekarzy mężczyzna zmarł, a sprawą zajęła się prokuratura, oskarżając po śledztwie, ratownika medycznego o nieudzielenie pomocy "człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu". Na takiej decyzji prokuratora zaważyła opinia biegłych lekarzy. Co prawda nie orzekli jednoznacznie, że gdyby mężczyzna po pierwszym wezwaniu został przewieziony do szpitala, to jego życie udałoby się uratować, ale uznali, że szef zespołu ratowników medycznych niestarannie zdiagnozował nieprzytomnego pacjenta.

Cały tekst: czestochowa.wyborcza.pl

Twoja reakcja na artykuł?

Komentarze  

sheep
0 #1 sheep 2016-07-06 08:41
...hmm do alkoholików jest duuuuużo wezwań ale nie zostawiła bym człowieka nieprzytomnego z którym nie ma kontaktu, nigdy nie wiadomo co ma "w środku"...
Zgłoś administratorowi

Aby dodać komentarz, zaloguj się!

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account