Narodowy Fundusz Zdrowia wypowiedział umowę na prowadzenie SOR drawskiemu szpitalowi. Od 18 kwietnia będzie tam działać już tylko izba przyjęć. - Działania NFZ to barbarzyństwo - komentuje starosta drawski.
O szpitalu w Drawsku jest głośno od kilku tygodniu. Pod koniec lutego organizowano tam ewakuację pacjentów, bo kilkunastu lekarzy złożyło wypowiedzenia. Medycy alarmowali, że placówka prowadzona przez spółkę Szpitale Polskie ma długi. Terminowo nie wypłaca pensji. Brakuje leków i sprzętu.
Kryzys chwilowo udało się zażegnać, bo szpital podpisał tymczasowe umowy z nowymi lekarzami. Znalazł też pieniądze na wynagrodzenia. Ale kontrola Narodowego Funduszu Zdrowia, prowadzona od 1 marca, potwierdziła nieprawidłowości.
Nie ma lekarzy, nie będzie SOR-u
- Nasi kontrolerzy stwierdzali niedostateczne zabezpieczenie, jeśli chodzi o kadrę medyczną. Każdego dnia - podkreśla Małgorzata Koszur z zachodniopomorskiego oddziału NFZ. - Brakowało lekarzy o odpowiednich kwalifikacjach - tłumaczy.
Dyrektor oddziału NFZ w wystąpieniu pokontrolnym zapowiedział wypowiedzenie umowy "na świadczenia opieki zdrowotnej w zakresie szpitalnego oddziału ratunkowego udzielane w Drawskim Centrum Specjalistycznym".
Tamtejszy SOR przestanie działać 17 kwietnia. Od następnego dnia pacjenci mają być obsługiwani przez "zwykłą" izbę przyjęć. Co to oznacza dla mieszkańców Drawska i okolic?
- Nie będzie tak, że pogotowie będzie wiozło każdego pacjenta do szpitala w Wałczu lub innym powiecie. Jak próbuje się taką trochę złą propagandę upowszechniać - komentuje Koszur. - Każdy uzyska na miejscu wymaganą pomoc. Jeśli lekarz na izbie przyjęć stwierdzi, że pacjent wymaga innej specjalistycznej pomocy, wówczas organizuje dla niego transport sanitarny - tłumaczy.
Więcej: szczecin.gazeta.pl
