Pacjent uciekł z karetki, którą był przewożony do zakładu psychiatrycznego. Wspiął się na dach jednego z domów w centrum Gryfic i od drugiej w nocy rzuca dachówkami w przechodniów i policjantów - poinformował gs24.pl
Od 2 w nocy siedział na dachu i rzucał dachówkami . Mężczyzna ma 28 lat i jest mieszkańcem Szczecina. Do Łobza pojechał w odwiedziny do rodziny. Tam po północy poszło do poważnej awantury, w wyniku czego wezwano policję.
- Policjanci rozpoznali stan mężczyzny i wezwali pogotowie ratunkowe - mówi mł. asp. Edyta Klepczyńska z komendy powiatowej policji w Gryficach. - Karetka zabrała mężczyznę, aby przewieźć go do szpitala psychiatrycznego. Gdy w centrum Gryfic zwolniła w trakcie jazdy ze względu na ruch na drodze, mężczyzna otworzył sobie drzwi, wyskoczył i uciekł. W chwile później otrzymaliśmy telefon, że siedzi na dachu jednego z domów.
Była druga w nocy. Budynek ma około 12 metrów od ziemi do do szczytu. Dach jest stromy i pokryty starymi dachówkami. Mężczyzna siedział na jego skraju.
Na miejscu był oddział antyterrorystów oraz trzech negocjatorów policyjnych, dwóch z miejscowej komendy i jeden z wojewódzkiej. Negocjacje nic nie dawały. Mężczyzna od czasu do czasu coś krzyczy i gdy rzuca dachówki w przechodniów i policjantów. W efekcie, mężczyzna sam wszedł do podstawionego wysięgnika strażackiego i sam oddał się w ręce policji. W tym momencie przebywa w komendzie policji w Gryficach.
Źródło: gs24.pl
