Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Kiedy mieszkaniec gm. Ełk zgłosił, że jego kolegę przygniótł kilkutonowy kamień, na miejsce natychmiast wysłano służby ratunkowe, w tym helikopter pogotowia. Okazało się jednak, że nic nikomu się nie stało. Zgłaszający tłumaczył, że miał omamy po alkoholu. Teraz odpowie przed sądem - poinformował portal Gazeta.pl

W poniedziałek mieszkaniec gminy Ełk zadzwonił na straż pożarną i poinformował, że jego kolega pilnie potrzebuje pomocy, bo przygniótł go kilkutonowy głaz. Natychmiast wysłano strażaków, pogotowie, helikopter ratunkowy i policjantów.

Na miejscu odnaleziono zgłaszającego. 31-latek powiedział, że widział, jak głaz spadł na jego kolegę. Jednak ratownicy medyczni ustalili, że kolega ten spał spokojnie w swoim domu i nikomu nic się nie stało.

33-latek nie potrafił powiedzieć, dlaczego wezwał służby. - Tłumaczył, że to wszystko przez alkohol, który wcześniej wypił i po którym miewa omamy - wyjaśnia Dorota Kowalczyk z Komendy Powiatowej Policji w Ełku.

Czytaj więcej: olsztyn.gazeta.pl

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account