Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Zachęcamy do przeczytania ciekawego felietonu Tomasza Sławińskiego, który ukazał się na łamach "Kuriera Regionu Iławskiego". Codziennie słyszymy dźwięk syren karetki pogotowia, pędzącej na ratunek przez zatłoczone miasto. Ale też codziennie są sytuacje, kiedy wezwania pogotowia są bezzasadne.

Ludzie coraz częściej wzywają do bólu głowy, gorączki i przysłowiowej „sraczki”, robiąc tym samym z pogotowia darmowe taxi do szpitala na badania.

Może tam dadzą coś przeciwbólowego?

Zanim przejdę do meritum, opiszę sytuację z życia wziętą.

Jesień, zbliża się wieczór. W pogotowiu cisza. Zespół podstawowy wyjechał do kolejnego błahego przypadku, „bo pacjentowi się należy”, płaci przecież składki. W bazie stacjonuje „eska”, czyli specjalistyczny zespół z lekarzem, pielęgniarką i ratownikiem. Około godz. 19 dyspozytor woła przez radio: „Zespół erki do wyjazdu!”. Podaje adres wezwania i powód: półtoraroczny chłopczyk wypadł przez okno z czwartego piętra na ulicę, leży bez kontaktu. Zespół zrywa się na równe nogi. Sznurówki wiązane w locie, bluza w ręku... Docierają na miejsce po kilku minutach. Koszmar, tak jednym słowem można określić widok, jaki ukazał się wysiadającym z erki medykom. Na chodniku leży malutki chłopczyk. Główka w kałuży krwi.

Czytaj całość: kurier-ilawski.pl

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account