Kolejny przykład bezduszności czy niefrasobliwości, który mógł się zakończyć tragicznie. 11-latek z urazem klatki piersiowej i kłopotami z oddychaniem nie uzyskał pomocy w przychodni w Dąbrowie Górniczej - informuje tvp.info
Jego matka usłyszała od lekarzy, że powinna się zgłosić do kliniki w Sosnowcu. Odesłana z kwitkiem kobieta poszła z synem na przystanek. Tam Igor zemdlał. Tylko błyskawiczna interwencja ratowników medycznych pozwoliły uratować chłopca. Poradnia w Dąbrowie Górniczej nie ma sobie nic do zarzucenia.
W sobotę rano Igor wyszedł z domu. Podczas zabawy z kolegą doszło do bójki. Potem chłopiec miał duszności, skarżył się na ból w klatce piersiowej, nie mógł oddychać. W porę z pomocą przyszła matka, która zabrała 11-latka do przychodni, z nadzieją na pomoc.
Czytaj więcej: tvp.info
