Karetka nie zabrała mężczyzny do szpitala. Ratownicy podejrzewali, że jest pijany, a pacjent podpisał oświadczenie, że nie wyraża zgody na przewiezienie ambulansem. Jak się później okazało miał pękniętego tętniaka, co mogło mieć wpływ na jego zachowanie - informuje dziennikwschodni.pl
Do zdarzenia doszło w ubiegłą sobotę. Mężczyzna został znaleziony rano w łazience, był nieprzytomny. – Pierwsza karetka, którą wezwał jego ojciec, nie zabrała go jednak do szpitala, bo stwierdzono, że jest pijany. Kolejną wezwałam ja i ta przewiozła go do szpitala przy al. Kraśnickiej. Badania potwierdziły, że nie był pijany, a ma pękniętego tętniaka. Jak można to było przeoczyć?! – denerwuje się pani Anna, dziewczyna pana Tomasza. – Lekarz na izbie przyjęć, stwierdził, że jego stan jest bardzo poważny i zdecydował o przewiezieniu na oddział neurochirurgiczny szpitala przy ul. Jaczewskiego. Tam przeszedł operację. Na szczęście się udała.
Więcej: dziennikwchodni.pl
