Jak informuje Gloswielkopolski.pl, ratownicy medyczni ze Stacji Rejonowej Pogotowia Ratunkowego w Poznaniu - tylko od początku roku - zmarnowali prawie 1400 godzin na wezwania do pijanych, którym nic nie dolegało. 690 razy karetka wyjeżdżała do "pacjenta", którego jedyną dolegliwością było nadmierne spożycie alkoholu. A teraz, kiedy pogoda coraz bardziej sprzyja imprezom plenerowym, takie wyjazdy to prawdziwa zmora.
Zgłoszenia typu "leży" to w żargonie ratowników medycznych sytuacja, w której nieprzytomny z powodu zatrucia alkoholowego leży na ławce, chodniku lub trawniku. Trudno nawet stwierdzić czy oddycha. Nierzadko ubrudzony jest swoimi wymiocinami.
Obok leżą puste butelki po tanim winie, piwie lub wódce, a przechodnie boją lub brzydzą się go dotknąć i zapytać co się stało. Wtedy dzwonią po karetkę pogotowia. Ta musi przyjechać do mężczyzny. To konieczność, mimo że prawie we wszystkich przypadkach okazuje się, że pijanemu - poza zatruciem alkoholowym nic nie dolega - alarmuje Gloswielkopolski.pl
Czytaj więcej: gloswielkopolski.pl
