Prokuratura zajęła się sprawą pijanego dyspozytora pogotowia ratunkowego w Dębicy (woj. podkarpackie). Mężczyzna zostanie przesłuchany po zebraniu całego materiału dowodowego. Jeśli dyzpozytor naraził pacjentów na utratę życia lub zdrowia, może mu grozić do 5 lat więzienia.
Dyspozytor zaczął swój dyżur w sobotę o godz. 19. Po godz. 22 na policję zadzwoniła osoba, która twierdziła, że wzywając karetkę miała trudności, by porozumieć się z mężczyzną. - Policjanci spostrzegli dyspozytora, który miał podpięty wenflon, za pomocą którego dostarczana mu była glukoza z kroplówki. Początkowo wydawało się, że ten człowiek zasłabł. Również policjanci nie wyczuli u niego alkoholu. Dopiero przeprowadzone badanie wykazało, że miał trzy promile alkoholu - mówił Jacek Żak z Prokuratury Rejonowej w Dębicy, która zajmuje się sprawą.
Kroplówkę założyła dyspozytorowi załoga karetki, która pojawiła się na miejscu po tym, jak mężczyzna nie przekazał danych pacjenta oraz jego miejsca zamieszkania.
Więcej: tvn24.pl
