Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

... odpowiada: - Czy my mamy do każdego leżącego w trawie jechać?
Pan Zbigniew jechał w poniedziałek rano autobusem MPK z Pieczewa. - Byliśmy właśnie na ul. Wyszyńskiego. Przed skrzyżowaniem z ul. Żołnierską, zauważyłem przez szybę, że w krzakach niedaleko chodnika leży człowiek. Nie mogłem wysiąść z autobusu, żeby sprawdzić, w jakim jest stanie, ale i tak zadzwoniłem na 112, czytamy w portalu Gazeta.pl Olsztyn.

Jak oni to łączą?

Wszystkie zgłoszenia o wypadkach z całego regionu, które przychodzą na numer alarmowy, obsługuje Wojewódzkie Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Olsztynie. Gdy ktoś dzwoni, jego telefon odbiera operator, który decyduje, jaką konkretnie służbę należy powiadomić.

Pan Zbigniew rozmowę z operatorem wspomina bardzo dobrze. Przyjmujący zgłoszenie wypytał o szczegóły, czyli o miejsce, gdzie mężczyzna leży. Następnie przekazał zgłoszenie dyspozytorowi pogotowia ratunkowego, który ma prawo dopytać o szczegóły medyczne. - Operator 112 zrobił to, co do niego należało - wspomina olsztynianin.
Dalsza rozmowa tak przyjemna nie była. Dyspozytor w pogotowiu już tak uprzejmy nie był. - Gdy powiedziałem mu, co zobaczyłem z autobusu, w słuchawce usłyszałem mniej więcej coś takiego: "To co? My mamy do każdego leżącego w trawie jechać?" - opowiada. - Dyspozytor, wydawało się, że nie jest zainteresowany moim zgłoszeniem. Miałem wrażenie, że ma do mnie pretensje, że w ogóle dzwonię w takiej sprawie. Po skończonej rozmowie nie miałem nawet pojęcia, czy dyspozytor wyśle kogoś na to miejsce, czy mam szukać pomocy gdzie indziej. Pozostał niesmak, bo nie tak powinna wyglądać rozmowa dyspozytora pogotowia z osobą, która chciała tylko komuś pomóc.

Dzwonił pod właściwy numer

Pan Zbigniew zaczął sobie zadawać pytanie, gdzie w takim razie powinien dzwonić w tej sytuacji. - Może jest inny numer czy służba, która przyjmuje takie zgłoszenia? - pyta w rozmowie z "Gazetą". Maja Bezuch, rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego nie ma jednak wątpliwości, że numerem właściwym do podobnych zgłoszeń jest tel. 112, a czytelnik słusznie zrobił, dzwoniąc właśnie pod ten numer. - Dla służb ratunkowych szczegółowe informacje dotyczące osoby poszkodowanej są jednak bardzo ważne - mówi. - To dlatego dyspozytorzy zawsze proszą o sprawdzenie jej stanu zdrowia. Niemniej jednak w tej sytuacji osoba zgłaszająca zachowała się prawidłowo, dzwoniąc na 112.

Trzeba sprawdzić

Krzysztof Kisiel, kierownik Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Olsztynie dodaje, że każdy zgłaszający, w miarę możliwości, powinien w podobnej sytuacji wysiąść z autobusu na najbliższym przystanku i podejść do poszkodowanego, żeby zebrać możliwie najwięcej informacji o jego stanie zdrowia, a w razie potrzeby udzielić mu pierwszej pomocy. - Szybka pomoc jest szczególnie ważna, gdyż w przypadku zatrzymania akcji serca już po czterech minutach w ludzkim mózgu zachodzą nieodwracalne zmiany. Żadna służba nie jest w stanie dotrzeć na miejsce zdarzenia w tak krótkim czasie - zaznacza. - Oczywiście, może się okazać, że osoba leżąca w krzakach jest pijana i po prostu śpi. Przecież zdarza się, że karetka na sygnale, ryzykując życiem swoim i pozostałych uczestników ruchu drogowego, jedzie do osoby leżącej na ulicy, która, okazuje się, jest pijana i nie życzy sobie interwencji żadnych służb. Żeby tego uniknąć, bardzo ważne jest zebranie szczegółowych informacji.

Więcej: olsztyn.gazeta.pl

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account