Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Przelot żółtego śmigłowca z oznaczeniami Lotniczego Pogotowia Ratunkowego to coraz częstszy widok na polskim niebie. Maszyny startujące z baz w całym kraju latają m.in. do wypadków komunikacyjnych. Lądując na miejscu zdarzenia mają zapewniać szybki transport najciężej rannym. Jak sprawdza się w Polsce system Śmigłowcowej Służby Ratownictwa Medycznego?

Lotnicze Pogotowie Ratunkowe zostało wyposażone w nowoczesne maszyny EC 135. Pierwsza trafiła prawie cztery lata temu do Krakowa.

Skomplikowana układanka
Wymiana całej floty LPR przebiegła szybko i sprawnie. Kosztowała sporo, bo ponad 500 mln zł. Konieczne było, aby dostosować ją do współczesnych wymogów w ramach budowanego w Polsce nowoczesnego systemu ratownictwa medycznego.

Mi-2, używane standardowo do momentu wymiany floty LPR na nowoczesne EC 135, były wypróbowanymi, ale archaicznymi już śmigłowcami. Nie mogły np. wykonywać zadań w godzinach nocnych, do czego przystosowane są EC 135. Jak dzisiaj, po ponad trzech latach użytkowania tych maszyn można je ocenić?

- To bardzo trudne. Mamy doświadczenia z użytkowania kilku typów śmigłowców - Mi-2, Agusty, Eurocoptera, a też mamy kontakty z firmami, które używają np. śmigłowców amerykańskiej firmy Bell Helicopter Textron. Można powiedzieć, że każdy ze śmigłowców ma swoje zalety i wady - mówi dyrektor LPR Robert Gałązkowski.
- Analizując dotychczasowy okres eksploatacji tych śmigłowców, osiągamy coraz wyższy ich poziom obsługi, przez co skracają się czasy ich włączeń. Jednak na każdym etapie są rzeczy, które nas zaskakują. Dzisiaj jednak większych problemów już nie ma, co widać po gotowości, jaką osiągamy - dodaje.
Kłopoty z resursem
Przykładem kłopotów z EC 135 był resurs jego silników, które dużo szybciej, niż to zakładał producent, traciły parametry osiągowe. Okazało się to problemem nie tylko w Polsce, ale i na Węgrzech, USA, czy we Francji. W niektórych rejonach USA obserwowano to zjawisko już nawet po 200 godzinach pracy silników.

- Po dokładnej analizie okazało się, że ma to związek z rodzajem gleby i piasku oraz zapylenia w rejonie, w jakim śmigłowiec operuje. Efektem było podpisanie ugody między LPR i firma Eurocopter, na mocy której otrzymaliśmy 23 komplety filtrów, które są w tej chwili są montowane. Nie ponieśliśmy z tego tytułu żadnych dodatkowych kosztów. Do czerwca ma być zamontowanych takich 11-12 takich filtrów, a do końca roku wszystkie nasze śmigłowce powinny zostać w nie wyposażone.

Same śmigłowce to nie wszystko. To tylko jeden z elementów skomplikowanej układanki, na którą składa się m.in. wyszkolona na najwyższym poziomie kadra pilotów i obsługa naziemna, sieć baz Śmigłowcowej Służby Ratownictwa Medycznego (HEMS - ang. Helicopter Emergency Medical Service), miejsc stacjonowania nowoczesnych śmigłowców, których w Polsce jest już 17, a także pokrycia całej Polski siecią lądowisk lokalnych, oraz przeszkolenia tysięcy strażaków do przyjmowania na nich śmigłowców.

Mniej lotów
Analizując loty śmigłowców LPR w ostatnich latach okazuje się, że w ubiegłym roku ich liczba spadła. W 2011 roku śmigłowce LPR wykonały już 8 833 loty, w tym 6 974 do wypadków i nagłych zachorowań oraz 1 859 z transportami międzyszpitalnymi.

W 2012 roku wykonano 7 917 lotów, z tego 6526 stanowiły loty do wypadków i nagłych zachorowań, a transportów międzyszpitalnych było 1391. To dość zaskakujące dane. Spadek o ponad 900 lotów w skali roku to spora liczba, zwłaszcza przy rozbudowującej się infrastrukturze. Co miało na to wpływ?

- Moim zdaniem przyczyn jest kilka. W opublikowanych przez policję danych dotyczących wypadków w 2012 roku, po raz pierwszy w historii został odnotowany spadek ich liczby, podobnie jak liczby ofiar śmiertelnych w wypadkach komunikacyjnych. Rozbudowująca się infrastruktura dróg zapewne ma na to wpływ -  mówi dyrektor Gałązkowski.

Czytaj więcej: rynekzdrowia.pl

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account