Opolanie w styczniu zadzwonili na numer alarmowy 112 ponad 25 tysięcy razy. 80 proc. z tych wezwań było nieuzasadnionych. Pytali o telefony na taxi, pizzę czy PIN karty telefonicznej.
- Dokładnie z 25 122 wezwań uzasadnionych było tylko 5523. Te przekazywaliśmy do odpowiednich służb: medycznych, policji, straży pożarnej. Nie wiemy z kolei, ile z tej liczby 5,5 tys. rzeczywiście wymagało interwencji - mówi Henryk Fester, kierownik Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego, w którym odbierane są wszystkie telefony, jakie Opolanie wykonają z terytorium województwa pod numer 112.
Poproszę o telefon po taxi
System działa od stycznia. Pierwsze dane są niepokojące. - Ludzie dzwonią w przeróżnych sprawach. A to pytają o numer telefonu na taxi, po pizzę albo o numer PIN, bo włożyli kartę do telefonu komórkowego, a on takiego się domaga. A że mają w telefonie dostęp do numeru alarmowego 112, więc dzwonią. Jeszcze nie jest najgorzej, jeśli pytają o to, która apteka ma nocny dyżur - przyznaje szef WCPR.
Z tych 5,5 tys. zgłoszeń 3,2 tys. to prośba o interwencję policji. 2 tysiące o pomoc medyczną, 123 straży pożarnej, reszta to wezwania innych służb.
Na centrali telefony odbiera od trzech do pięciu operatorów. Większa obsada pracuje w dzień, bowiem wtedy jest ponad 60 proc. połączeń.
Fester ostrzega, że wszystkie rozmowy pod numerem 112 są nagrywane i archiwizowane: - Jeśli ktoś celowo będzie nadużywał tego numeru do zgłoszeń typu pizza czy taxi, będziemy musieli zgłosić to na policję. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że w momencie gdy dzwonią w tak błahej sprawie, ktoś potrzebujący pomocy może mieć zablokowana linię - tłumaczy.
Więcej: wyborcza.pl
