Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Tylko od początku roku strażacy na terenie naszego województwa blisko 350 razy udzielali pierwszej pomocy. Często wzywa ich samo pogotowie, gdy brakuje karetki, by dojechać do osoby, której życie jest zagrożone

Nieobce im są silne poparzenia czy otwarte złamania. Nie wspominając o obrażeniach, jakich doznają ofiary wypadków komunikacyjnych. To jedna strona ich pracy. Druga to wyjazdy, gdy brakuje karetki, a takie zdarzają się nawet trzy razy w ciągu miesiąca.

4 października, Namysłów. Dyżurny straży pożarnej odbiera zgłoszenie od dyspozytora CPR (Centrum Ratownictwa Medycznego) o 15-latku, który wbił sobie nóż w udo. Nie można do niego wysłać karetki, bo wszystkie są w terenie. Na miejsce zostają wysłani strażacy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Namysłowie. Tamują krwawienie, podają chłopcu tlen, zakładają opatrunek.

8 sierpnia, Opole. Rodzina nieprzytomnego starszego mężczyzny pomyłkowo dzwoni na straż pożarną. Strażacy, którzy docierają na miejsce, rozpoczynają resuscytację. Gdy dołącza zespół ratownictwa medycznego, wspólnie udaje się przywrócić akcję serca. Mężczyzna trafia do szpitala.

- Takie działanie strażaków wynika z Ustawy o ratownictwie medycznym, której punkt 15 mówi wyraźnie, że straż pożarna jest jednostką współpracującą z systemem ratownictwa medycznego. Dlatego, jeśli nie ma wolnej karetki, my jedziemy z pomocą. Oprócz tego, gdy jako pierwsi docieramy np. na miejsce wypadku, zobowiązani jesteśmy do udzielenia pierwszej pomocy - tłumaczy bryg. Adam Janiuk, rzecznik Komendy Wojewódzkiej PSP w Opolu. I wylicza sprzęt ratownictwa medycznego, jaki strażacy ze sobą wożą: deskę ortopedyczną, defibrylator, szyny Kramera, nosze, kamizelki KED (usztywniające kręgosłup) i dwie torby medyczne m.in. z workiem ambu i zestawem rurek ustno-gardłowych.

Czytaj więcej: opole.gazeta.pl

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account