- Nigdy nie zgodziłbym się jechać karetką pogotowia po pacjenta na drugi koniec Polski bez wsparcia drugiego pracownika medycznego. Chodzi tu przecież o bezpieczeństwo moje i chorego. Za dużo w życiu widziałem wypadków, do których doszło, bo kierowca zasnął ze zmęczenia - mówi "Gazecie Wyborczej" jeden z kolegów zmarłego.
- Nie możemy rozliczać kierowców karetek tak jak innych, sczytując dane z tachografów. Dlatego nawet jeżeli kierowca karetki jechałby za długo i bez odpoczynku, nie mamy go jak ukarać - zwraca uwagę asp. Marcin Filipek z wydziału ruchu drogowego komendy policji w Krakowie. Wielu kierujących ambulansami jest równocześnie ratownikami - 12 godzin pracują jako kierowcy, a następne 12 jako ratownicy.
- Sprawa kierowców karetek to problem złożony. Jeżeli ktoś ma umowę o pracę, może domagać się prawa do odpoczynku i limitów czasu pracy. Ale jeżeli jest to praca na zlecenie czy kontrakt, nie ma nad tym żadnej kontroli. W efekcie nie ma tygodnia, żeby się nie rozbiła jakaś karetka - mówi Wojciech Werbicki, przewodniczący Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego.
Źródło: nagle.mp.pl
