Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Dokładnie 11 lutego 1991 r. na terenie całej Unii Europejskiej wprowadzono jednolity numer alarmowy 112. Mimo, że działa już 21 lat, jak funkcjonuje międzynarodowy numer alarmowy wie według badań Eurobarometru tylko 54 proc. z nas.

Trudno zapomnieć wstrząsającą historię siedmioletniego Brajana Chlebowskiego. Chłopczyk, wzywając straż pożarną, ocalił z płomieni swojego tatę i sąsiadów z kamienicy przy ul. Dowborczyków w Łodzi. Brajan swój bohaterski wyczyn sam jednak przypłacił życiem. Trafił w ciężkim stanie do szpitala, gdzie zmarł w wyniku zaczadzenia. Pośmiertnie został odznaczony przez Aleksandra Kwaśniewskiego medalem za odwagę i ofiarność. To niejedyny przypadek, kiedy dziecko stać na bohaterski czyn.

Inny mały łodzianin, trzyletni Krystian Szymański, uratował swoją chorą na cukrzycę mamę. Kiedy kobieta zasłabła, chłopczyk zadzwonił pod numer 112 i powiedział, że jego mama się źle czuje. Gdyby nie szybka reakcja Krystianka, jego matka nie przeżyłaby. W 2008 roku Krystian został laureatem nagrody EENA (Europejskie Stowarzyszenie Numeru Ratunkowego) w kategorii "Nagroda Obywatelska".

Adaś Górecki, sześciolatek z Kamienia Pomorskiego, też zachował zimną krew, gdy jego mama straciła przytomność. Zauważył, że się nie rusza i wykonał szybki telefon na pogotowie. Jeszcze przed przyjazdem karetki wykonał sztuczne oddychanie i pobiegł po pomoc do sąsiadki.

Kiedy tata ośmioletniego Michała Krolaka z Łodzi zasłabł, chłopiec nie spanikował. Pobiegł po telefon komórkowy i zadzwonił do swojej mamy, która natychmiast wykręciła numer 112. Pogotowie zabrało tatę Michała do szpitala na oddział neurologiczny. Na szczęście nic poważnego mu się nie stało.

Nie tylko w przedszkolach dzieci uczą się o numerach alarmowych. Taka lekcja powtarzana jest również w szkołach. Anna Wietrzyk, rzeczniczka Kuratorium Oświaty w Katowicach, zapewnia, że w każdej placówce realizowany jest program o bezpieczeństwie.

- Nauczyciele uczą dzieci, co powinny robić w sytuacji zagrożenia i jak wtedy posłużyć się telefonem - tłumaczy Anna Wietrzyk.

Dzięki takim lekcjom rodzice jedenastoletniego Konrada Malczyka z Bydgoszczy nadal żyją. W momencie, gdy zobaczył ich nieprzytomnych, nie stracił głowy. Sprawdził, czy rodzice oddychają, szybko otworzył okna w mieszkaniu, po czym zadzwonił po pogotowie. Okazało się, że mama i tata chłopca podtruli się czadem. Gdyby nie Konrad, nie mieliby żadnych szans.

Źródło: slask.naszemiasto.pl

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account