Mieszkanka Permu w Rosji domaga się surowego ukarania pracowników pogotowia ratunkowego, którzy - mimo że żyła - kazali ją zawieźć do kostnicy - pisze lifenews.ru.
48-letnia Tatiana Fiedjajewa straciła przytomność podczas silnego mrozu. Lekarze po przybyciu na miejsce zdarzenia kazali - zamiast do szpitala - odwieźć ją do kostnicy. - Pamiętam, że zemdlałam, a gdy się ocknęłam, leżałam w kostnicy obok ciał zmarłych - opowiada kobieta. - Dobrze, że nie zdążyli zrobić sekcji zwłok. Wstałam, podeszłam do pracownika kostnicy, a jemu mowę odjęło - dodaje. Kobieta została odwieziona do szpitala na oddział kardiologii. Zbadano ją tam. Okazało się, że wszystko jest z nią w porządku. Została odesłana do domu.
Tatiany przez cały czas szukał jej mąż. Przez noc, którą kobieta spędziła w kostnicy, zdążył obdzwonić wszystkie szpitale w Permie. Tatiana następnego dnia wróciła do pracy. - Nie mogła w to uwierzyć. Od kiedy u nas ludzi wywożą do kostnicy zamiast do szpitala?! - dziwi się koleżanka z pracy Tatiany. Kobieta zgłosiła sprawę na policję. Lekarze przekonują, że są niewinni. Źródło: wiadomosci.onet.pl
