Od jutra nie wyjadą do pożaru. Nie przyjadą do wypadku, aby wycinać
uwięzionego kierowcę z samochodu. Nie będą wyciągać topiących się
wędkarzy spod lodu. Czy to prawda? Na szczęście nie! Ale czy bez
drastycznych kroków ktokolwiek przejmie się losem strażaków?
— My nie możemy strajkować — mówią strażacy ze Szczytna. — Jesteśmy po to by ratować życie i zawsze będziemy to robić. Możemy jedynie protestować. Bo nie godzimy się na takie traktowanie przez rząd! Ale nasz protest jest niestety mało uciążliwy dla decydujących o naszym losie polityków. Oni nie liczą ile istnień ocalili strażacy. Ile mienia dzięki ich ofiarności udało się uratować. Ale kiedy policjanci ze Śląska i Pomorza na wiosnę 2011 roku nie wystawiali mandatów w ramach protestu, to rząd momentalnie znalazł rozwiązanie. My nie mamy takich narzędzi — wyjaśniają strażacy.
Pod koniec zeszłego roku rozpoczął się ogólnopolski protest służb
mundurowych. Włączyli się do niego strażacy z Państwowej Straży
Pożarnej. Co tak naprawdę było przyczyną rozpoczęcia
protestu? Zdaniem Piotra Kobusa z NSZZ Solidarność działającego przy PSP w Szczytnie expose premiera Tuska przelało czarę goryczy.
— Kiedy usłyszeliśmy, że jedynie policja dostanie podwyżkę w wysokości 300 złotych, a inne służby podległe MSWiA nie dostaną nic, miarka się przebrała — mówi strażak. Jego zdaniem nie był to jednak główny powód. Sytuacja w państwowej straży jest z roku na rok coraz trudniejsza.
— Między policją i podległym MON wojskiem, a innymi służbami mundurowymi
jest przepaść. Dlaczego dzieli się w ten sposób służby mundurowe? Od 2008 roku nie mieliśmy żadnych wyrównań, nic, nawet
wyrównania inflacji. Nasz zakres obowiązków systematycznie rośnie. Musimy być specjalistami w ratownictwie medycznym, technicznym,ekologicznym, chemicznym, nawodnym, podwodnym. A skutki wichur, powodzie? We wszystkim trzeba być specjalistą, a pobory stoją w miejscu, choć wszystkie ceny poszły w górę — dodaje Kobus.
Czy zbliżające się EURO będzie w ręku strażaków kartą przetargową w rozmowach z rządem? Twierdzą, że tak. — Będzie ogromna potrzeba zabezpieczania wielkich imprez. Bez nas się nie da i może ten okres przyniesie jakieś korzystne dla nas rozwiązania — wyjaśniają związkowcy. Póki co, pozostaje możliwość oflagowania budynków i zwracanie w ten sposób uwagi opinii społecznej na problem. Czy to wystarczy?
Radek Dąbrowski
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Źródło: szczytno.wm.pl
