"Dziennik Polski": Policja, zrozpaczona rodzina i przyjaciele poszukują mężczyzny zabranego przez pogotowie z centrum Trzebini. W niewyjaśnionych okolicznościach pacjent zniknął.
Mieczysław Dorynek ma 42 lata. Zaginął w sobotę 12 listopada. Ktokolwiek widział mężczyznę, proszony jest o pilny kontakt z Komendą Powiatową Policji w Chrzanowie (tel. 32 6246200 lub alarmowy 997) Mija jedenasty dzień, odkąd zaginął Mieczysław Dorynek z Trzebini. Tydzień temu w sobotę zabrało go do szpitala pogotowie ratunkowe. Miał atak padaczki. Gdy kilka godzin później szukała go w szpitalu żona, okazało się, że pacjent zniknął. - Jak to możliwe? - pyta zrozpaczona Dorota Dorynek. - Mąż choruje na padaczkę. W sobotę 12 listopada, gdy był w rynku w Trzebini, dostał kolejnego ataku. Na miejsce przyjechała policja i pogotowie ratunkowe. Karetka zabrała go do szpitala. Od tamtej pory nie mam żadnego kontaktu z mężem - mówi. W sobotę pojechała do szpitala, by odwiedzić męża. Jak twierdzi, początkowo nikt z personelu nie słyszał o takim pacjencie. Mieczysław Dorynek nie figurował w ewidencji. Potem okazało się, że przywieziono go jako osobę nieznaną. Nie miał przy sobie dokumentów. - Może przez ten uraz głowy nie powiedział, jak się nazywa. Ludzie, którzy byli wtedy w rynku, twierdzą, że gdy upadł na ziemię podczas ataku padaczki, rozciął sobie głowę i lała mu się krew - zastanawia się Dorota. Mężczyzna trafił na Szpitalny Oddział Ratunkowy chrzanowskiego szpitala. Wykonano mu jakieś badania i kazano czekać w izbie przyjęć na kolejne. Pacjent został sam. Prawdopodobnie w pewnym momencie wstał i wyszedł ze szpitala, przez nikogo niezatrzymywany. Nie wiadomo, czy był świadomy tego, co robi. - Od momentu zaginięcia prowadzone są intensywne poszukiwania mężczyzny. Teren w rejonie szpitala został przeczesany. Niestety, nie udało się go odnaleźć. Czynności nadal będą prowadzone - mówi asp. sztab. Robert Matyasik, rzecznik prasowy chrzanowskiej policji. Czytaj więcej: wiadomosci.onet.pl
