Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

ImageW pogotowiu w Końskich nie zawsze dyżurował lekarz. Zgodnie z umową z Narodowym Funduszem Zdrowia powinien być zawsze. Wszystko wskazuje na to, że już niedługo ten sam problem pojawi się również w innych miastach.

Kłopoty w koneckiej stacji Świętokrzyskiego Centrum Ratownictwa Medycznego i Transportu Sanitarnego zaczęły się w ubiegłym roku, kiedy w stacji został tylko jeden lekarz. Nie był w stanie obstawić wszystkich dyżurów. Ujawniła to stacja TVN24, pierwszy raz pod koniec marca, drugi - w kwietniu. Na dyżurze nie było wówczas lekarza, karetki jeździły jedynie z ratownikami medycznymi. Pracownica koneckiego pogotowia próbowała przed reporterami TVN24 zataić fakt, że nie ma lekarza. W tej sprawie skontaktowała się z wicedyrektorką ŚCRMiTS Martą Solnicą. Panie nie wiedziały, że ich rozmowa jest nagrywana, dlatego ustaliły, że karetka pojedzie pod dom jedynego lekarza pracującego w pogotowiu i przywiezie go do pracy. To miało przekonać reporterów TVN24, że lekarz tego dnia był na dyżurze.

- Te nagrania były szokujące - ocenia wicemarszałek województwa Grzegorz Świercz, któremu podlega świętokrzyskie pogotowie. I dodaje, że już po pierwszym materiale stacji TVN24 jego służby przeprowadziły tam kontrolę. Wyszło z niej, że w tym i ubiegłym roku w sumie przez kilkanaście dni na dyżurze nie było lekarza. Naganą ukarany został kierownik stacji pogotowia w Końskich.

Po ostatnich doniesieniach medialnych kontrolę rozpoczął również Narodowy Fundusz Zdrowia. - Zleciła ją wojewoda świętokrzyski Bożentyna Pałka-Koruba. NFZ będzie teraz sprawdzał skład karetek specjalistycznych, w których musi być lekarz oraz podstawowych, gdzie wystarczą ratownicy medyczni - zapowiada Agata Wojda, rzeczniczka wojewody.

Angelina Kosiek

Więcej: kielce.gazeta.pl

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account