Choosing web hosting is always a challenge, please consider this hostmonster review and greengeeks review.
30
Gru
2009
Wyroki za przychodnie widma w Luboniu
Prezes szpitala HCP, pracownicy wojewody i sanepidu skazani w głośnej sprawie przychodni widm. Aferę ujawniła cztery lata temu "Gazeta".
Problem w tym, że przychodnie wcale nie były gotowe. Gdy NFZ obiecał im kontrakt na specjalistyczne usługi medyczne, a ich wykaz umieścił w internecie, pacjenci zamiast lekarzy spotkali... robotników na rozgrzebanej budowie. Oszustwo ujawniła na początku 2006 r. "Gazeta".
Po trzech latach sprawa przychodni widm, jak wtedy nazwaliśmy ją w "Gazecie", trafiła na wokandę poznańskiego sądu. Teraz zapadł wyrok - kary w zawieszeniu i wysokie grzywny. A dla pracowników wojewody i sanepidu - także dwuletni zakaz zajmowania stanowisk w administracji publicznej. Sąd nie miał wątpliwości, że doszło do oszustwa, a pomogli w nim urzędnicy. Zespół przychodni w Luboniu chciał otworzyć Lesław L., prezes szpitala HCP na Wildzie (rok więzienia w zawieszeniu i 10 tys. zł grzywny). Na parterze zaplanował pracownię RTG, poradnię chirurgiczną i ortopedii. Na piętrze miały być m.in. okulistyka, laryngologia, ginekologia i kardiologia. Budynek, w którym miały powstać przychodnie, wymagał jednak przebudowy: nie miał drzwi, posadzek, instalacji elektrycznej.
Umowę z wykonawcą prezes szpitala podpisał w październiku 2005 r. NFZ wymagał jednak, by przychodnie, które starają się o kontrakty, były odebrane już kilka miesięcy przed konkursem. Dlatego jeszcze w październiku L. zaprosił do Lubonia inspektorkę sanepidu Annę R. (dobrowolnie poddała się karze przed procesem). Ta napisała, że trwają prace wykończeniowe, ale... budynek jest gotowy. I takie zaświadczenie wydała. Potem podpisała się pod tym jej przełożona Anna A. (rok i trzy miesiące więzienia w zawieszeniu i 3 tys. zł grzywny). Sąd uznał, że powinna zauważyć adnotację o pracach wykończeniowych i zaświadczenia nie wydawać.
W rzeczywistości adaptacja budynków dopiero ruszała. Dlaczego więc urzędniczki skłamały? Bynajmniej nie zostały przekupione. Jak zeznała Anna R., prezes szpitala wcale nie naciskał na odebranie budynku. Prosił ją tylko o to, a ona... zlitowała się nad nim.
Z zaświadczeniem z sanepidu Lesław L. poszedł do urzędników wojewody. A ci wpisali jego przychodnie do swojego rejestru. Lesław L., jak zauważyła w uzasadnieniu wyroku sędzia Joanna Knobel, podstępnie wprowadził w błąd urzędnika i wyłudził poświadczenie nieprawdy. Urzędnicy zaś nie dopełnili swoich obowiązków - nie sprawdzili, że przychodnie nie istnieją (dostali za to kary od dziesięciu miesięcy do roku i trzech miesięcy więzienia w zawieszeniu, grzywny od 2,5 tys. zł do 5,6 tys. zł).
Lesław L. przed sądem twierdził, że budynek był gotowy, ale później musiał zostać przebudowany. I dlatego pacjenci trafili na robotników. Sąd jednak mu nie uwierzył.
Wyrok nie jest prawomocny. Prokuratura już pisze apelację - będzie chciała podwyższenia kar. A skazani? Urzędniczki sanepidu przeszły już na emeryturę. Żaden ze skazanych nie pracuje też u wojewody - ostatnia urzędniczka zwolniła się sama dwa miesiące temu.
Lesław L. jest prezesem szpitala HCP. - Nie przyznaję się do winy. Będę składał apelację i domagał się uniewinnienia - powiedział wczoraj "Gazecie".
Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań
| « poprzednia | następna » |
|---|
Panel logowania
| STRONA GŁÓWNA - AKTUALNOŚCI - FORUM - GALERIA - KONTAKT - SPOŁECZNOŚĆ - R E K L A M A |









