Lawina pod Rysami. Dwie osoby nie żyją
W okolicach Buli pod Rysami zeszła lawina. Dwie osoby nie przeżyły wypadku. Po godzinie reanimacji udało się odratować jednego z zasypanych. Jest w stanie krytycznym. Kolejni dwaj turyści są ranni. Poszkodowani to w większości młodzi, niedoświadczeni turyści. Nie mieli przy sobie specjalistycznego sprzętu lawinowego.
Do wypadku doszło ok. godz. 11.40. Informację o tragedii na nasz kontaktowy numer tel. 608 60 57 27 dostaliśmy o godz. 11.45.
Na Rysy w odstępach podchodziło kilku turystów. Ci, którzy byli najwyżej wywołali lawinę. Niestety dwie osoby nie przeżyły wypadku.
Po trwającej godzinę reanimacji udało się odratować jednego z zasypanych. Jest w krytycznym stanie. Kolejna z osób porwanych przez lawinę z rannym udem trafiła już do zakopiańskiego szpitala. Był też trzeci ranny.
Nie wiadomo, czy pod śniegiem nie ma jeszcze kolejnych ofiar. Na szczęście jest to już mało prawdopodobne
Na miejsce przez cały dzień przybywały kolejne grupy ratowników. W sumie przeszło 40 osób, 4 psy lawinowe, a także pracownicy Tatrzańskiego Parku Narodowego.
Poszkodowani to w większości młodzi, niedoświadczeni turyści. Nie mieli przy sobie specjalistycznego sprzętu lawinowego, takiego jak sondy, łopatki czy detektory.
W górach obowiązuje najniższy, pierwszy stopień zagrożenia lawinowego. Jak wielokrotnie powtarzali ratownicy TOPR, również w takiej sytuacji może dochodzić do tragicznych wypadków lawinowych.
– Pierwszy stopień zagrożenia oznacza, że lawiny mogą spadać na mniejszym obszarze Tatr, ale zagrożenie cały czas jest realne – komentuje wypadek pod Rysami Adam Marasek, zastępca naczelnika TOPR. – Trzeba bardzo uważać. Przy takich warunkach jak teraz, śnieżne poduchy odkładają się na twardym podłożu, wystarczy na nie wejść i możemy uwolnić lawinę.
Co powinniśmy zabrać ze sobą, jeśli już decydujemy się na zimową wycieczkę w wyższe partie Tatr? – Na wysokogórskie wyprawy powinniśmy zabierać ze sobą obowiązkowo sondę lawinową, detektor i łopatkę. Jest równie ważne, żeby wychodzić w góry tylko po odpowiednim treningu – mówił w czasie niedawnego pokazu sprzętu lawinowego Marcin Józefowicz, ratownik TOPR. – Wiadomo, że gdy pod lawiną znika któryś z naszych towarzyszy, jest to często bliska nam osoba i odkopując ją, działamy bardzo emocjonalnie.
Do największej tragedii lawinowej w Polskich Tatrach doszło niedaleko od miejsca, w którym dziś zeszła lawina. W styczniu 2003 r. pod zwałami śniegu nad Czarnym Stawem pod Rysami zginęło ośmioro licealistów z Tychów.
Źródło: tygodnikpodhalanski.pl
| « poprzednia | następna » |
|---|
Panel logowania
| STRONA GŁÓWNA - AKTUALNOŚCI - FORUM - GALERIA - KONTAKT - SPOŁECZNOŚĆ - R E K L A M A |










